LG X Power – Zapomnij o ładowaniu (na trochę)

Mam nadzieję, że czytacie teksty o gadżetach. Serio, dzisiaj wyjątkowo, bo właśnie minęła północ z poniedziałku na wtorek, a ja po multitap crawlu w Krakowie, w sytuacji, gdy za mną uśmiecha się do mnie hotelowe łóżko, przygotowuję tekst, żeby tym razem bez opóźnienia pojawił się przed 9 rano. Mam nadzieję, że to docenicie 🙂

„Wieczór! Rano trzeba wstać! Gdzie jest ładowarka!”. Znacie tę cowieczorną pieśń? Jeśli tylko tę, to i tak macie szczęście, bo są tacy, którzy znają jej bardziej hardkorową wersję, dziejącą się ok. 15-16, że w nie wspomnę o tych z kategorii extreme, ganiających za ładowarką nawet kilka razy dziennie.

Z LG X Power nie ma tego problemu. Koreańczycy wpadli na fajny pomysł jak znaleźć chętnych na telefony ze średniej półki – wymyślili serię średniopółkowców z jedną cechą charakterystyczną dla terminali z topu. O ile X Cama nawet nie chciałem brać, to X Power mnie zaintrygował.

Bateria 4100 mAh? Tak, wiem, Chińczyki mają większe ogniwa, ale mówimy o słuchawkach, które nie są obce w Europie i nie trzeba się zastanawiać, co oznaczają ich nazwy. W przypadku LG dostajemy do ręki standardowego średniaka – plastikowa obudowa (ale wyjątkowo lekka!), procesor Mediatek, ekran 720p. Żenada, padaka? Może to określenia zbyt drastyczne, tym niemniej patrząc na specyfikację nie jest to telefon po który rzucił bym się do sklepu, zapewne spora część z Was, drodzy Czytelnicy też. Rzecz w tym, że to nie my kupujemy telefony ze średniej półki, tylko zwykli ludzie, którzy potrzebują smartfona do zadań podstawowych. Odpalą na nim jakieś aplikacje, obejrzą maila, odpalą Youtube’a. Nie będą uruchamiać benchmarków, ani wypasionych gier. I wiecie co? Oni rozpłyną się z zachwytu, dostając telefon, który nie dość, że zrobi to, czego oczekują, to jeszcze będą go mogli ładować raz na 2, 3, a może nawet 4 dni, płacąc za niego z wolnej ręki 999 PLN. Może przeklną, gdy okaże się, że matematyka LG bywa przewrotna, gdy po 10% pojemności baterii pojawią się 2% i trzeba będzie rzucić się do ładowarki, ale za drugi razem już się nauczą. Ty tego telefonu nie kupisz, ale Twoja matka/babcia/młodsza siostra napali się na niego jak szczerbata na suchary. Bo LG X Power nie tylko wypełnia niszę na rynku, pozwala zapomnieć na dzień – przy bardzo ostrym używaniu – albo i na kilka o ładowarce, ale na dodatek wcale nie wywołuje poczucia niesmaku (przy założeniu, że nie nastawiamy się na cuda). Gdyby nie to, że mam pragnienie posiadania najlepszych terminali, to sam bym go chciał.

lg_x_power_ramka