#CzarnyProtest

Powiedziałem sobie – i Wam – ponad rok temu, na początku istnienia bloga, że nie zamierzam pisać o polityce. Okazuje się jednak, że czasami człowiek musi. Będzie krótko, ale treściwie.

czarnyprotest

  • Całym sercem popieram #CzarnyProtest.
  • Uważam za chore, że o łonach i brzuchach kobiet zamierzają decydować w przeważającej części mężczyźni.
  • Nie jestem ani „lewakiem” ani „prawakiem”. Jestem myślącym człowieka i nie akceptuję fundamentalizmu w żadnej postaci.
  • Nie potrafię zrozumieć sytuacji, gdy nie pozwala się mieć dzieci tym, którzy tego chcą (in vitro), nakazując prawnie mieć je tym, którzy tego nie chcą (niekoniecznie ze względu na widzimisię, ale choćby sposób poczęcia dziecka, czy też wcześnie zdiagnozowane wady genetyczne)
  • Skoro piewcy zakazu aborcji są tacy świętojebliwi, to dlaczego nie zostawić decyzji kobietom? Przecież Bóg je poprowadzi, pomoże podjąć decyzję, a potem wybaczy lub potępi. Czy – tfu – panowie wymienieni w jednym ze wcześniejszych punktów uzurpują sobie boską rolę?

To tylko cztery z wielu punktów, które można by tu dopisać. Uważam, że akurat kwestie o których mowa, powinny zależeć wyłącznie od sumienia każdej kobiety, a ustawodawcom od nich WARA.

Drogie Panie – jestem z Wami.