„Gdzie była ochrona”, czyli weźcie koło i pie***nijcie się w czoło!

[Uwaga, będą brzydkie słowa]

Nie mogę, no po prostu nie mogę. Nóż się w kieszeni otwiera samoistnie… Pamiętam jak gówniarzem byłem, gdy mój komputer marki ZX Spectrum był sensacją wśród moich kumpli, ale mimo tego nie zajmował nam zbyt wiele czasu, pozwalając spędzać czas na dworzu. A tam pomysłów multum – jazda na rowerze, zabawy fabularne rodzajów przeróżnych, gra w piłkę, kurde, nawet chowanie się na placach, gdzie stawiane były kolejne paskudne bloki z wielkiej płyty. A co na to dorośli? Dorośli byli przeszczęśliwi, że dzieci wdychają świeże powietrze (a przy okazji dają im trochę spokoju 🙂 ).

gdziebylochroniarz[Uwaga, brzydkie słowa] Dlatego teraz kurwica mnie strzela jak słyszę kolejne newsy. O „dziecku skandalicznie niszczącym wspólne dobro” – rysującym kredą po asfalcie, o… dewastacji trawnika, grając z dziećmi gumową piłką. Ludzie, czy Was popierdoliło do szczętu??? Co mają robić dzieci, jak na tych waszych „enklawach spokoju” spędzać czas? Może jeszcze powietrza nie wdychać, bo przy wydechu zamieni się w dwutlenek węgla? A jak ktoś – o zgrozo – pierdnie?

Nie jestem w stanie zrozumieć, co siedzi w głowie debila, który domaga się interwencji ochroniarza, dlatego, że rodzina bawi się na trawie? Z jednej strony cieszyłbym się, dowiadując się, że tego człowieka spotkał lokalny ostracyzm, obawiam się jednak, że to jest wierzchołek góry lodowej. Blog jest moim hobby, pracuję w korporacji i choć za wszelką cenę zamierzam uniknąć stania się „orkiem z Mordoru” regularnie widzę na ulicach ludzi zaślepionych… no właśnie, czym zaślepionych? Karierą? Pędem ku kasie? Przerażeniem przed stratą pieniędzy? I w efekcie tym jakże „potwornym zmęczeniem”, które nie tylko nie pozwala mu/jej zrobić własnych dzieci i zrozumieć pewnych rzeczy, ale także (albo przede wszystkim) powoduje, że jego wyczerpane oczy i mózg wypoczywają wyłącznie gdy patrzy na nietkniętą ludzką nogą trawę i dziewiczy asfalt?

Tylko nie dziwcie się potem, że na waszych cudownym, wymuskanym, ogrodzonym osiedlu, wyrośnie banda nastolatków, którzy dopiero, gdy dorosną, zaczną chlać, ćpać, demolować, a może i napadać. Bo kiedyś trzeba dać ujście „byciu dzieckiem”.

Jesteście chorzy.

Fot. warszawawpigulce.pl