Sony SmartBand Talk SWR30 – Rusz dupę, a i pogadać możesz

Dziś gadżet wyjątkowy. Nie taki, który kilka dni temu trafił na sklepowe półki, a wręcz przeciwnie – urządzenie, które można kupić już od bodaj dwóch lat. Nie zmienia to faktu, że wciąż jest świetne – choćby dlatego, że nieprzerwanie zeń korzystam i nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy  musiałbym z niego zrezygnować.

SmartBand Talk SWR30 od @sonymobilepl, bo o nim mowa, to fitnessowa opaska, nieco bardziej niż klasyczna. Owym „niecobardziejem” w jej przypadku jest e-papierowy ekran, który w 2014 roku był absolutną nowością, a i teraz wśród opasek o podstawowych funkcjach, wcale nie jest oczywistym elementem. W SWR30 próżno bowiem szukać np. pulsometru, czy czujnika natlenienia krwi, czego ja akurat nie traktuję jako minus. A to dlatego, że gdy w końcu zdecyduję się wrócić do biegania, sięgnę po sprzęt pół-profesjonalny, czyli biegowy zegarek z footpodem (w tym aspekcie jestem tradycjonalistą) i czujnikiem tętna na klatce piersiowej. Opaskę traktuję przede wszystkim jako motywator do codziennego ruszania dupy i nie spadania poniżej pewnego poziomu ruchu i podający w miarę zgrubne dane monitor snu. W tej roli SmartBand Talk sprawdza się idealnie, a te i sporo innych danych możemy oglądać w mobilnej aplikacji Lifelog. Fakt, iż nie dopisałem o oglądaniu na bieżąco, to nie przypadek – aplikacja do synchronizacji danych z opaską potrzebuje internetu, zazwyczaj więc dane w telefonie i na SWR30 nieco się różnią, by najpóźniej pod koniec dnia oczywiście się unormować.

Poza funkcjami fitnessowymi SmartBand Talk to oczywiście – z racji na ekran – również zegarek, który może pokazywać nam godzinę, datę, pogodę, czy postęp kroków, przy użyciu jednej z kilku predefiniowanych „tarcz”. Do tego możemy też otrzymywać na przegub powiadomienia z dowolnej zainstalowanej na telefonie aplikacji, w przypadku SMSa możemy nawet odpisać na informację z poziomu nadgarstka, przy założeniu, że wystarczy nam baza predefiniowanych kwestii. Interakcja z urządzeniem odbywa się przy pomocy trzech fizycznych przycisków i interfejsu nazywanego dotykowym, który należałoby jednak bardziej określić „wstrząsowym”, bowiem dla uzyskania reakcji opaski należy w nią dość mocno (ale wciąż z wyczuciem 🙂 ) uderzyć. No i – last but not least – zwrot „Talk” w nazwie SWR30 nie wziął się przypadkiem. O ile człowiek gadający do nadgarstka, gdy wszyscy wokół tego słuchają, wygląda i zachowuje się jak idiota, w sytuacji, gdy robi się coraz chłodniej, docenimy możliwość odebrania krótkiej rozmowy (ale także zadzwonienia pod predefiniowany numer) z poziomu opaski, bez konieczności rozpinania kurtki i szukania smartfona.

Jak na podeszły – w dzisiejszym świecie starzejących się błyskawicznie gadżetów – wiek, SmartBand Talk to wciąż dziarski mężczyzna w sile wieku 🙂 Nie muszę tego chcieć – #mamto i bardzo sobie chwalę.

swr30_ramka