„Są ludzie, dla których nie istniejemy”

Business people-showing teamwork

Business people-showing teamwork

Pomysł na ten tekst przyszedł mi parę dni temu, gdy stałem w kolejce po kawę w sieciówce. Przede mną był „byznesmen” – marynarka, neseser i przyklejony do ucha telefon.

Dzień dobry, co dla Pana? – pyta grzecznie baristka, z przekazu wyraźnie wynika, że traktuje Pana przez duże P.

Pana nie ma… Zorientował się, gdy baristka dłużej na niego patrzyła.

Latte. Na sojowym – rzucił, robiąc wrażenie, że ma do niej wielki żal, że przeszkodziła, przytknął kartę do czytnika, poszedł.

Przyszła pora na odbiór kawy. Pani najpierw mówi, potem woła, później krzyczy. Pan w końcu podszedł, nawet na nią nie spojrzał, wziął kawę i poszedł.

– Co za cham. Nie mógł na chwilę odłożyć tego telefonu? – nie mogłem wytrzymać i podzieliłem się z baristką wrażeniem na bieżąco.

Ech. Przyzwyczaiłam się, że są ludzie, dla których nie istniejemy – odparła ze smutkiem.

A ja nie potrafię się do tego przyzwyczaić. Abstrahując od tego, że w roli baristy w sieciowej kawiarni, czy na kasie w Biedronce możemy spotkać osobę znacznie bardziej wartościową i mądrzejszą od nas samych, czy przypadkiem wielu z nas nie zapomniało, że drugiej osobie po prostu należy się szacunek? Czy to boli, powiedzieć: „Dzień dobry”, „poproszę”, „dziękuję”? Odstawić od ucha na 15 sekund ten pie****ony telefon, żeby powiedzieć rozmówcy: „Sorry, poczekaj chwilę, jestem przy kasie”? Za moich czasów rodzice nawet nie musieli nas uczyć tak podstawowych zachowań, my po prostu o tym wiedzieliśmy, przestając z nimi i widząc, jak się zachowują. A dziś? Przynajmniej raz dziennie spotykam się z sytuacją, gdy „umysłowy”, patrząc na „fizycznego” nie ukrywa pogardy, okazując potężne poczucie wyższości. Co zrobi dziecko takiego kogoś? Splunie kasjerce pod nogi i wycedzi: „Ty ku**a jesteś nikim!”.

Smutne to jest i cholernie mi tych ludzi szkoda. Tymczasem bycie miłym dla innych nic nie kosztuje, zgięcie mięśni szczęki wywołujących uśmiech to nikły wydatek energetyczny. A może się okazać, że w zalewie otaczających tych zazwyczaj bardzo miłych i wartościowych ludzi buractwa dacie im tę odrobinę wiary w siebie. Że nie wspomnę o przykładzie, który dacie dzieciom.