LG X Mach – Do bólu… zwyczajny

Dzisiaj trafił mi się kolejny telefon ze „średniopółkowej” serii X od LG. Wydawać by się mogło, że Mach, bo na niego dziś pora, ma być demonem prędkości, ale słyszałem również opinie, że bardziej chodzi o ekran QHD. Problem miałbym też z określeniem go terminalem ze średniej półki, biorąc pod uwagę cenę bliską 2000 PLN.

Obudowa to plastik – dobrze spasowany, twardy, nie śliski, całkiem przyjazny w dotyku. Podobnie do G3 i G4, słuchawka jest wąska, dzięki temu, że przyciski są standardowo dla opisanych modeli przeniesione na tylną ściankę, z czujnikiem odcisków palców w przycisku odblokowania (mógłby być nieco bardziej wyniesiony, bowiem zlewa się z pozostałymi dwoma). Nakładka znana już z G5, dla purystów – brawo! – jest jednak możliwość wybrania wersji z szufladką aplikacji (doinstalowała się jako aktualizacja po uruchomieniu telefonu).

Jak to działa? Jest szybko, płynnie, bez przycięć, nie ma do czego się przyczepić, nieco wiekowy Snapdragon 808, znany choćby z G Flexa, bez problemu daje radę, nawet z wymagającymi i zasobożernymi aplikacjami. Ekran faktycznie robi wrażenie – wyświetlacz QHD w telefonach ze średniej półki to wciąż, hmmm, może nie rzadkość (Alcatel Idol 4S), ale też nic oczywistego.

Jeśli macie wrażenie, że ten tekst jest nieco… dziwny, to nie mylicie się. Mam cholernie mieszane uczucia, opisując ten telefon, bo choć z jednej storny ciężko się do czegokolwiek przyczepić, z drugiej strony nie potrafię chyba znaleźć w nim żadnego „czynnika wow”. Tutaj nie ma czegoś, nad czym można by się było dłużej pochylić. To nie jest zły telefon. On po prostu jest… zwykły.

lgxmach