Huawei Nova – Prawie jak P9

Wiecie w jakiej kategorii odbywa się walka na śmierć i życie wśród producentów smartfonów? Jeśli spodziewacie się podstępu to słusznie. O flagowcach faktycznie bowiem najwięcej się pisze i one ciągną firmy wizerunkowo, to sprzedażowo już niekoniecznie. To nie geek jest głównym celem firmy. Jest nim matka geeka, babcia, czy rodzeństwo. Krótko mówiąc ci, którzy nie mają kasy na wypasiony telefon. Chcą mieć coś, co będzie działać, sensownie kosztować, a flagowca mogłoby ewentualnie przypominać z wyglądu. Np. jak Huawei Nova.

Znam przynajmniej jedną osobę, która Novy nie lubi ma do Novy zastrzeżenia, nawet czasami pijam z nią piwo (z osobą, nie z Novą). To przez nią podszedłem do nowego średniopółkowca Chińczyków jak pies do jeża. Niesłusznie. No dobra, niemal niesłusznie, bo faktycznie nad tym jak Nova robi zdjęcia przy sztucznym świetle trzeba spuścić zasłonę milczenia, a pojęcie ostrości w takich warunkach wydaje się być pojęciem obcym dla inżynierów Huawei. Choć z drugiej strony – czy tylko dla nich? Konia z rzędem temu, kto poza absolutnie topowymi smartfonami wskaże jakiś, który robi dobre fotki w nocy.

Cała reszta… No kurde, nie jest taka zła. Nakładka – hmm, miło, że Google pozwala na zmianę launchera, dzięki czemu od razu zainstalowałem Pixelowy. Ale, co cesarskie cesarzowi (w końcu było nie było mówimy o telefonie z Chin 🙂 ), interakcje na belce powiadomień (którą można ściągnąć smyrając czytnik odcisków palców) możliwości interakcji z poziomu belki w Huawei są najbardziej intuicyjne. Aluminiowa obudowa w niczym nie ustępuje tej z P9, podobnie jak czytnik odcisków palców. Dzięki optymalnemu pięciocalowemu ekranowi wszystko ładnie leży w dłoni i płynnie działa. Benchmark to tylko benchmark, ale tu prawie 65k punktów w Antutu oznacza ni mniej ni więcej, tylko to, że przy normalnym (!) używaniu nic nie spowolni, nie zatnie się, ani nic takiego. A muzyka? Well, kto poza gimbazą słucha muzyki przez głośniki?

Bardzo fajny niedrogi telefon. Warto mu się przyjrzeć.

huaweinova-rama