Zdychaj telewizjo, czyli upadek wzorców i ideałów

Jak zwykle weekendowy tekst przeczekał do poniedziałku, to powoli staje się normą, że w szale weekendowego… odpoczynku jakoś mi się nie chce. Ale czytacie, jest Was coraz więcej (tak sobie tłumaczę, że to nie boty 🙂 ), znaczy się – warto.

Odpalam sobie otóż przed chwilą czołowy serwis informacyjny (proszę nie rozmawiajmy o polityce i o tym, czego nie powinienem czytać – nie tutaj, ok?) i zobaczyłem taki oto obrazek, z jakże szokującym newsem.

tvssieMógłbym się polansować na niekumatego w kwestii TV (taka moda ostatnio: „Nie znam się, nie oglądam, nie mam telewizora”), zrobić wielkie oczy i spytać: „Kto to jest Kaczoruk”. Nie zrobię tak, bo wiem kim jest i, że jest znana dzięki XXI-wiecznemu Piotrusiowi Panowi, który jest znany z tego, że jest znany – i poniekąd z buractwa oraz przerośniętego ego. No czad. Kapitalny wzór do naśladowania dla młodzieży, ideał z którego każdy powinien brać przykład.

Wspomnę tylko o fakcie, że owe medium z tego co widzę co tydzień nakręca spiralę nienawiści w stosunku do tej pani, mimo iż samo jakże bardzo potępia „mowę nienawiści”. Ale nic tak nie nakręca klików, jak dobry hejcik, co?

Nie o tym jednak miało być, a wstęp jak zwykle nieco przydługi. Znaleźliście ostatnio coś ciekawego w telewizji? Tej w wersji powiedziałbym „podstawowej” – TVP 1, TVP 2, Polsat, TVN. Cokolwiek poza polityką, propagandą przegiętą w jedną lub drugą stronę, filmami, które większość z nas widziała już kilka lat temu i pustymi reality shows, grającymi na najniższych ludzkich instynktach, reżyserowanych tak, by było widać cierpienie, bolesne wspomnienia, ewentualnie cycki?

Proste. Nie. Ja sam mam słabość tylko do kilku pozycji, np. Rodzinki.pl, czy Masterchefa/Masterchefa Juniora. Cała reszta o kant dupy potłuc. Zastanawiam się, jakim cudem telewizja w formie w jakiej pamiętają ją ludzie z mojego pokolenia, w ogóle jeszcze istnieje? I czy signum temporis, który leży u źródła, to kwestia rozwoju innych źródeł treści, czy generalnie po prostu upadku obyczajów i pędu ku prostackiej rozrywce? „Na nic nie mam czasu, wszędzie się spieszymy” – to regularnie powtarzający się motyw moich felietonów. Pędzimy ku kasie, ku posiadaniu dla samej przyjemności posiadania, a potem szkoda nam wytężać mózg na coś wartościowego. Lepiej go zasrać badziewiem, a skoro ludzie chcą badziewia, to badziewie dostają. W sumie nie ma co się dziwić telewizjom, toż to tylko biznes, słupki, reklamy i karuzela się kręci.

A jeśli chcesz obejrzeć coś wartościowego, skłaniającego do przemyśleń, nie pozwalającego zasnąć, pozostaje szukać po nocy, że może czasami coś się znajdzie.

A telewizja? Żona dla rolnika, partyjna propaganda, „pudelkowe” sensacje, kolejny durny odcinek tasiemca, czy celebrytka ganiająca po Azji to nie są wzory dla moich dzieci, to nie są rzeczy warte nawet sekundy mojego czasu. Telewizjo – zdychaj.

Na szczęście jest Netflix.

Obrazek oczywiście z gazeta.pl.