Czarny Piątek, Cyber Poniedziałek, skacowany wtorek

stupidfaceMawiają, że ludzie to najinteligentniejsze ze ssaków, ale kiedy nadchodzi końcówka listopada, co roku poważnie się nad tym zastanawiam. Jak widzę sceny z amerykańskich sklepów podczas Czarnego Piątku, a naszej strony sadzawki nie tylko z pewnej pochodzącej z Niemiec sieci supermarketów, to potem, przyglądając się szympansiarni w stołecznym Zoo zastanawiam się, czy po mutacji międzygatunkowej ludzkie geny zbytnio się nie zapędziły. Nasi szanowni zwierzęcy przodkowie, choć w wielu kwestiach tak bardzo jesteśmy do nich podobni (widziałem kiedyś międzyrodzinną – chyba – „dyskusję” w Zoo w Oliwie, włącznie z prowokowaniem, biciem i – literalnie – sraniem na siebie) nawet, gdy rzucić im jakąś wyjątkowo atrakcyjną zdobycz, nie rzucą się na nią, tak jak przedstawiciele naszego gatunku na legendarne Crocsy w Lidlu. Dygresja: legendarne, nie przysłowiowe. Bo legendą bez cienia wątpliwości obrosły, tymczasem konia z rzędem temu, kto mi powie… przysłowie o Crocsach. No właśnie.

Tymczasem – nawet, gdy niczym ludzie pierwotni wyjdziemy ze sklepu dzierżąc dumnie w dłoniach zdobycz – nie zdajemy sobie sprawy, że to nie my na tym wygrywamy i to nie my, korzystając z promocji, „zagraliśmy sprzedawcą”, tylko to on zagrał nami? Toż święta idą, nowe zasoby nikomu niepotrzebnych rzeczy już są wyprodukowane i czekają w fabrykach, na to by trafić do, no gdzie? Dokładnie do tych samych magazynów, z których właśnie wykupiliśmy tony gadżetów i innych mniej lub bardziej ciekawych rzeczy. W samym USA idzie na to dziesiątki miliardów dolarów, które… płacimy sprzedawcom za to, że czyścimy ich magazyny! Ciekawe ilu z nas ma po tym wszystkim po kilku dniach moralnego kaca, zastanawiając się: „Po cholerę ja to właściwie kupiłem?”; „Do czego mi się to przyda?”; „Czy ja to w ogóle potrzebuję?”. Cóż:

Lubię kupować, uwielbiam gadżety, ale nigdy nie idę śladem tłuszczy. Nie lubię tłumów, nie lubię bydła i sam nigdy nim nie będę, a przede wszystkim dobrze się czuję z tym, że to ja podjąłem decyzję zakupową. A nie zrobiłem tego, dlatego, że to akurat ten dzień.