Browar Na Jurze Stacja Jabłko-Mięta – Rześki, słodki soczek

Browary rzemieślnicze robią cuda z ludzkim umysłem. Gdy zostałem beergeekiem dałbym sobie rękę – co tak rękę, głowę! – uciąć, że już w życiu nie wypiję lagera. A tam, nie wypiję – raz mnie tknęło, żeby spróbować, co z lagerem potrafią zrobić kraftowcy i okazało się, że nawet ten gatunek może smakować. Dlatego, gdy zobaczyłem, że jeden z moich ulubionych browarów wypuszcza… piwo z sokiem, wiedziałem, że nie powiem „nie”, tym bardziej, że w butelce piwu towarzyszy moja ulubiona kombinacja smakowa – jabłko i mięta.

Gdy otwierałem butelkę pewne było jedno – skojarzeń z Tymbarkiem nie da się uniknąć 🙂 Chociaż na pierwszy rzut oka ich nie ma, bo etykieta kompletnie soczku nie przypomina. Piwa też nie 🙂 ale jest wyjątkowo ciekawa, oryginalna, i swoją kolejową stylistyką bardzo pasuje do nazwy pi… napo… no dobra, technicznie rzecz ujmując piwa, choć smakowo…

Smakowo jest przede wszystkim słodko, chwilami aż do przesady słodko. Czuć to już w zapachu, gdzie przy wyraźnie wyczuwalnym jabłku i mięcie czuć ciężkość i słodycz. W smaku ciężko nie jest, aczkolwiek jest słodko, wyraźnie słodko. Pytanie, czy z soku, czy ze słodów, bo jakby nie było z 11,5 BLG mam zaledwie 3% alkoholu, co oznacza, że te cukry musiały się gdzieś podziać. Co jednak ciekawe, słodycz absolutnie nie przeszkadza w piciu – od nalania do wypicia minęło chyba pięć minut. Panowie, kolejną warkę róbcie na lato. I nie przejmujcie się słodyczą – zawsze można dodać wody. O, np. Nachmielonej! Muszę to przetestować, ale mam wrażenie, że z takiego miksu wyjdzie piwny napój wyrywający z butów! Co nie zmienia faktu, że już sama SJM, choć dla niektórych zapewne okaże się zbyt słodka, mi smakowała bardzo.

stacjajablkomieta_ramka