Kierowco – poszukaj placu, zanim spadnie śnieg

Również dobrze mógłbym dać tytuł: „Czego się boisz baranie, to tylko śnieg!”. Czasami mam wrażenie, że nasi kierowcy są jak moi synowie – cudowni i genialni, póki nie zaczną się kłopoty albo wymagania. O ile jednak nad dziećmi można pracować – to się nazywa wychowanie 🙂 – o tyle siadając za kierownicą mamy już tyle lat, że na wychowanie jest już zazwyczaj za późno, a przyzwyczajenia złapane podczas nauki jazdy piekielnie ciężko wyrugować.

Tymczasem, gdy spadnie śnieg, nie trzeba jechać z prędkością 2 km/h z wytrzeszczonymi oczami, ściskając kierownicą tak, że mało co soki z niej nie pójdą. To naprawdę nie jest głupi pomysł, by znaleźć sobie jakiś niekoniecznie olbrzymi plac i potrenować jak zachowuje się nasz samochód, gdy jest ślisko, a my wbijemy w podłogę hamulec, co się dzieje, gdy mamy wtedy skręcone koła, a co gdy zrobimy to w momencie hamowania. Poćwiczyć, jak w tej sytuacji możemy zareagować, by zmniejszyć ryzyko kryzysowej sytuacji na drodze – kurde, nawet festyniarskie kręcenie bączków na takim placu może nas wiele nauczyć. Wiem, póki co jest ciepło i panta rhei,  ale prognozy zapowiadają, że sytuacja może się bardzo szybko zmienić. Nawet godzina na placu może zaoszczędzić nam wiele nerwów, potencjalnie również pieniędzy, a przy okazji może da też trochę radości? W końcu lat mamy tyle na ile się czujemy 🙂

 

 

Fot. Wikimedia Commons