Za chwilę imprezka, czyli Oby Wam Się!

365 dni, 157 (wliczając ten) wpisów, od stycznia do grudnia wzrost liczby sesji o 205%, użytkowników o 268%, spadek współczynnika odrzuceń o niemal 37%, siedemnaście miesięcy nieprzerwanego blogowania, z trzema tekstami każdego tygodnia. Patrząc przez pryzmat bloga ten rok wyszedł mi całkiem nieźle, a spośród założeń/nie założeń, o których pisałem na początku stycznia, przekroczyłem na pewno jedno – miałem przeczytać 40 książek, a tymczasem kończę sześćdziesiątą pierwszą. Ha! Dumnym.

Na przyszły rok jednak tradycyjnie nic nie planuję, może z wyjątkiem tego, by nie „popłynąć” zbytnio z sylwestrową radością, bo w moim wieku przesadzać z ilością alkoholu w żyłach już nie przystoi. Dalej będę czytał dużo książek, oglądał fajne seriale, pił fajne piwa, testował gadżety, a o tym wszystkim (plus pewnie o szkolnych losach moich synów przez pryzmat nadchodzącej reformy) nieprzerwanie dla Was pisał. Cieszę się, że jest Was coraz więcej – w kwestii bloga mam pewien cichy plan, ale ewentualnie pochwalę się nim 30 grudnia 2017, jeśli okaże się, że wszystko wyszło. Innych planów robić nie będę – Carrie Fisher i George Michael pewnie też mieli plany na przyszły rok i co im z tego przyszło?

A póki co – bawcie się dobrze dzisiejszego wieczora i nocy, pamiętajcie, że wątroba jest tylko jedna 😉