Lodówka może i inteligentna, ale pomysł głupi

Początek roku to chwilowa posucha w nowych gadżetach, ew. początek testów, nie ma więc sensu pisać czegokolwiek na szybko). Przyglądam się więc różnym ciekawostkom z targów CES i… niewiele widzę. Tzn. premier jest sporo, fajnych rzeczy też, gdy jednak zastanawiam się, która z nich mogłaby mi się naprawdę w życiu codziennym przydać – well, wciąż się zastanawiam.

Jestem wielkim fanem rozwiązań Internetu Rzeczy, ale porządnego, przydatnego na co dzień internetu rzeczy. Np. rozwiązań inteligentnego domu (trafiłem do tej na dwa, oba były nieużywalne, kompletnie nieintuicyjne i gdyby nie fakt, że chciałem je przetestować, to po godzinie wrzuciłbym je z powrotem do pudełek, a najchętniej wypierniczył przez okno), małego AGD (uwielbiam mojego „Stefana”, czyli Roombę 980), ostatnio widziałem inteligentny ekspres do kawy od Nespresso (czynię starania, by go dla Was opisać), a w tekstach z CES przeczytałem o inteligentnych lodówkach. I siakoś tak… ręce mi opadły.

Byłbym w stanie zapłacić więcej kasy za urządzenie, które np. rozpoznawałoby co do niego schowałem. To wydaje się całkiem realne do zrobienia, np. przy ustawianiu towarów odpowiednią stroną do brzegu lodówki, która w ten sposób skanowałaby kody kreskowe i np. poziom cieczy w butelkach, a w efekcie np. pisała mi na ekranie: „Zostało Ci tylko pół butelki mleka”, albo – ucząc się, że codziennie rano znikają z niej dwa jogurty, naskrobała wieczorem na ścianie (swojej, nie kuchni): „Nie musisz przypadkiem kupić jogurtów?”. To byłoby fajne. O, albo gdyby rozpoznała, że to znowu ja usiłuję ją otworzyć i blokowała drzwi z komentarzem: „Nie żryj tyle!”. Na to byłbym w stanie wydać więcej kasy. Ale na to, że mogę zalogować się na siebie i pisać palcem notatki dla domowników? Sprawdzenie online co ostatnio było w lodówce (gdy ta zrobiła zdjęcie zawartości) to jeszcze jeszcze, ale to też nie jest jakieś rocket science.

Gadżety są fajne, a gadżety inteligentne jeszcze fajniejsze. Jednak wtedy, gdy są zrobione – nomen omen – inteligentnie, a nie wydają się tylko skokiem na naszą kasę.