Do końca świata i o jeden dzień dłużej

Niewiele jest rzeczy, czy inicjatyw, które trwają tak długo, by kojarzyć mi się z dzieciństwem. Gdy 2 stycznia 1994 jako niebawem osiemnastolatek ruszałem na podbój serc warszawiaków z własnoręcznie zrobioną puszką na datki, w życiu bym nie powiedział, że gdy już sam będę miał dzieci, zbliżające się do tego wieku, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wciąż będzie istnieć, a hasło Jurka Owsiaka – nie wiem, czy spontaniczne, ale chciałbym w to wierzyć, bo dodaje to temu wszystkiemu pewnej magii – „Gramy o końca świata i o jeden dzień dłużej” okaże się nie być rzucone na wiatr.

Mimo wszystko trochę smutne jest, że w tak istotnej sprawie jak ochrona zdrowia, ruch ludzkich serc musi wspomagać Państwo, Polacy przyzwyczaili się przez te wszystkie lata, że na początku stycznia otwiera się serca, skarbonki i portfele. Wszechobecność orkiestrowego czerwonego serca niemal w każdym polskim szpitalu i w karetkach pogotowia, powiązanie w ludzkich umysłach WOŚP z edukacją zdrowotną, czy godnym życiem dla jakże często zapominanych przez Państwo seniorów – tego nawet przy najbardziej złej woli nie da się nie zauważyć. Tak samo jak tego, że nikt nikogo nie zmusza do wrzucenia pieniędzy do puszki, o czym mogę powiedzieć z autopsji, bo wczoraj chodziłem po mieście bez serduszka i nikt mnie nie zaczepił. Wielki ruch ludzkich serc ciągle trwa, fakt, że do puszek wpada coraz więcej pieniędzy, świadczy o tym, że jako społeczeństwo jesteśmy coraz bogatsi, ale – niestety – niczego nie zmienia w tym, że Wielka Orkiestra jest ciągle potrzebna.

Mnie to jednak w żaden sposób nie boli. Niech gra, może moje dzieci za kilka lat też, będą chodzić z puszkami? Póki co regularnie wrzucają do nich własne zaoszczędzone pieniądze, ja też zawsze coś dorzucę, a nawet 5 złotych od każdego Polaka dałoby niewyobrażalne 150 milionów PLN. I nie, w kontekście wczorajszego finału nie napiszę nic o złych ludziach. Nie są tego warci. Zastanawiam się tylko, czy gdy kiedyś – czego absolutnie im nie życzę – będą potrzebować pomocy, powiedzą, że nie życzą sobie być podpinani do aparatury z tym obrzydliwym sercem?

Jurku Owsiaku – zrobiłeś coś wielkiego. Cokolwiek by się w naszym kraju nie działo, ktokolwiek nie byłby u władzy, jednego można być pewnym – kolejnych rekordów Wielkiej Orkiestry.

Fot. instagram.com/wosp2017 via zdrowie.radiozet.pl