MotoMods, czyli Następna Wielka Rzecz?

Nudno wszędzie, co to będzie. Na cóż tu nowego w telefonach można oczekiwać?

Wąskie – check (choćby Moto Z)
Wielkie – check (6 cali to dla niektórych nie jest limit wielkości smartfonu)
Małe – check (kupno smartfonu <5″ zaczyna być problemem, ale jeszcze jest do zrobienia)
Super aparat do selfie, najlepiej z fleszem – check
Podwójny aparat z tyłu – ło panie, check na wiele sposób

To co, może zróbmy telefony z modułami? Powiem Wam cholera, że to nie jest taki głupi pomysł! Oczywiście przy założeniu, że będzie dobrze wykonany, bo w przypadku LG było – hmmm, cóż, o ile sam G5 był świetny, z wyglądu też mi się podobał, to pomysł na modułowość „dalece odbiegał od efektywnego”. Zupełnie inaczej jest w przypadku Motoroli, czy raczej Lenovo Moto Z. Bawię się od tygodnia tym telefonem z trzema modułami (i zestawem plecków) i kurde, jest świetnie, a minusy w żaden sposób nie przesłaniają plusów.

JBL Soundboost

To mój ulubiony mod. Jakby się uprzeć, to nawet bardzo nie pogrubia cieniusieńkiej przecież Moto Z, poza tym akurat kiedy podpinamy ten moduł, to funkcja telefonu przestaje być istotna (no, chyba, że do telekonferencji). Ładnie wygląda, metaliczna czerwona podpórka z logo JBL nie tylko pozwala ustawić głośnik i jego „dawcę” w odpowiedniej pozycji, ale też pokazuje „nie jestem zwykłym głośnikiem, jest we mnie odrobina szaleństwa”. Jakościowo jak na moje ucho rozdeptane przez słonia jest świetnie. Głośno (2*3W), czysto, dźwięcznie, bez charczenia, może basów mogłoby być nieco więcej, ale ja akurat wielbicielem trzęsącego nogawkami basu nie jestem. Nic nie trzeba klikać, włączać ani przełączać – jeśli mamy uruchomioną aplikację muzyczną, po podpięciu moda od razu uruchamiają się jego głośniki. Baterię o pojemności 1 amperogodziny, która ma wystarczyć na 10h słuchania, ładujemy oddzielnie, przez wtyczkę USB-C na wewnętrznej części modułu. Ceny tylko szkoda. W USA 80$, u nas znacznie więcej.

Hasselblad True Zoom

W tym przypadku jeśli podepniemy moda do telefonu, nawet cienkość Moto Z jej nie uratuje. Inna sprawa, że jeśli zadzwoni telefon, to prędzej ludzie się zszokują, że rozmawiamy przez aparat fotograficzny, bo właśnie tak wygląda Motka po podpięciu True Zooma. Z Play to nawet jak słoń wygląda 🙂 Moduł możemy włączyć guzikiem, ale uruchamia się też automatycznie po podpięciu i wystartowaniu aplikacji aparatu. Na aparatach znam się jeszcze mniej, niż na głośnikach :), ale nigdy nie udało mi się zrobić komórką takiej fajnej foty jak ta obok. Tutaj mamy dziesięciokrotny zoom optyczny (nieprzerwanie nie mogę się nadziwić, jak dziwnie wygląda wysuwająca się z było nie było „komórki” rura – no dobra, rureczka – obiektywu), 12-megapikselową matrycę z pojedynczymi pikselami wielkości 1,55 mikrometra, no i aparatową, a nie telefoniczną optykę legendarnego Hasselblada. Plus oczywiście całą dedykowaną aparatom „standalone” elektronikę, której nawet w najlepszym telefonie nie uświadczysz.

W tym przypadku bebechów w było nie było małej obudowie upchali tyle, że bateria już się nie zmieściła, więc musimy ufać tej smartfonowej. No ale to zupełnie inna kwestia, niż głośnik, tutaj tyle prądu nie wyżera, więc nie ma obaw, że ogniwo skończy się zbyt szybko. W zestawie znajdziemy jeszcze gustowny futerał, nie ma więc problemu z noszeniem modułu w kieszeni i ryzykiem, że może się np. poobtłukiwać. No i te 300 dolarów… Mówimy o cenie niezłej „małpki”, za urządzenie, które – mimo, iż bardzo fajnie działa – do działania potrzebuje telefonu za niemal 3000 złotych…

Incipio offGRID Power Pack

Tutaj to akurat nie ma za wiele do mówienia. Któż z nas, power userów, nie znalazł się w sytuacji, gdy desperacko musiał szukać powerbanka, a potem okazało się, że choć przenośną elektrownię ma – to zabrakło mu kabla. Użytkownik Moto Z nie zna tego problemu ;), bo sięga wtedy do kieszeni po w miarę smukłego powerbanka i po prostu przypina go do plecków telefonu. Ja wiem, że 2,2 Ah to nie jest urywająca dupę pojemność, ale na dojazd do domu wystarczy. A potem bez odpinania Power Packa przypinamy nieco grubszy telefon do ładowarki, a gdy wskaźniki obu baterii (komicznie to wygląda na pasku powiadomień 🙂 ) osiągną 100% – chowamy nieco pogrubione plecki do kieszeni. Tylko ta cena… Taki powerbank to spora wygoda, ale za równowartość 60$ mógłby sobie kupić 10-krotnie większy. I kilka kabli.

Podsumowanie

I znowu mam mieszane uczucia, bo o ile bardzo podobają mi się Moto Mods i genialny w swej prostocie sposób ich podłączania (magnetyczne plecki telefonu, złącze na dole, z którym łączą się moduły), to ceny pojedynczych modułów są mor-der-cze. Co nie zmienia faktu, że gdyby mnie było stać, to bym je sobie wszystkie kupił 🙂 Nagroda Best Innovations na tegorocznych  targach CES w pełni zasłużona. Pozostaje mieć nadzieję, że Lenovo wprowadzając na rynek kolejne edycje Moto Z nie zapomni o zachowaniu zgodności z dotychczasowymi modułami. No i ciekawe jak będą wyglądały nowe MotoMods, bowiem Lenovo zapowiadało wprowadzanie na rynek jednego modułu miesięcznie. Słyszałem o alkomacie – takiego moda biorę w ciemno!