Imperium Durianum – ale słupki się zgadzają

(uwaga, to jeden z wyjątkowych tekstów na blogu, w którym zdarzają się brzydkie słowa)

Frustracja ze mnie bije. Z kilku powodów, dwóch przynajmniej, ściśle ze sobą powiązanych. Jarałem się jak komornik na ciągnik, gdy zbliżało się Święto Porteru Bałtyckiego. Od czwartku trochę pobolewało mnie gardło, ale spoko, brałem prochy, przecież będzie ok. Otóż nie – nie będzie. Sobota, 8 rano, ból głowy, ledwie mówię, termometr pokazuje 38 st. C. I po planach.

Zastanawiam się, czy powinienem żałować, bo to była jedyna okazja, by napić się Imperium Prunum. Nie zamierzam płacić kosmicznej kasy za to piwo, bo owszem, jest świetne, ale w sytuacji, gdy browar wypuścił je na rynek w cenie pozwalającej na sprzedaż w okolicach 30-40 PLN (po tyle dało się je kupić), jego hurtowa sprzedaż za 60 PLN to po prostu skurwysyństwo. Po moim wczorajszym emocjonalnym wpisie na blogowym fanpage’u nieco się uspokoiłem, ale tylko nieco. Czy Imperium Prunum jest najlepszym polskim piwem? Jestem w stanie się zgodzić. Czy jest zbyt tanie? Tu się z Kopyrem zgadzam po części. Nie, nie dałbym za nie 100 PLN, choć może za granicą tyle by dali. To trochę case maski Neuroon, w mojej opinii produktu absolutnie niesprzedawalnego na polskim rynku, jednak cieszącego się ogromnym powodzeniem za granicą. Tam mówimy jednak o cenie 299$, a tu o piwie, gdzie w mojej skromnej opinii granicą na polskie warunki jest 49,99. Gdy z przodu jest 5, po produkt na półce sięgną tylko pasjonaci tematu, a przy 6x popyt znacznie spadnie, bo już kwota, za którą można kupić piwa z szerokiej światowej czołówki.

Dałbym za Imperium Prunum 40-50 PLN, gdybym wiedział, że ta kasa trafi do browaru. Do ludzi, którzy wymyślili recepturę, warzyli, doglądali fermentacji, zajęli tanki na rok, żeby tam to cudo w spokoju dojrzewało. Nie dam jednak ani grosza cwanym skurwysynom, którzy wymarzyli sobie, że dorobią się na hype’ie na to piwo. I o ile w przypadku gnojków, którzy nakupili ile fabryka dała, bo potem sprzedawać IP na Allegro 4-5 razy drożej można zaznaczyć, że mamy do czynienia z nielegalną transakcją i jest po sprawie (smacznego, oby wam w gardłach stanęło), o tyle na Makro mogę tylko ponarzekać. Owszem, to, co zrobiliście było jak najbardziej legalne, co nie zmienia faktu, że jesteście po prostu pazernymi chujami. Nie napiszę nic o żadnych dziecinnych protestach, w Makro kupuje mnóstwo ludzi dalej kupować będzie. Nic się zmieni. Ludzie będą przychodzić, a wy (Makro) pozostaniecie chujami.

A można było pomyśleć o ludziach, o tych, którzy będą pić to piwo, a nie o partnerach handlowych, drogi browarze Kormoran. Docelowo to my robimy Wam obrót, to my robimy Wam hype wokół Waszych świetnych piw. Można było wysłać wszystko do hurtowni specjalistycznych, gdzie i tak rozeszłoby się na pniu. Wypuścić je nawet 2 razy drożej, niż rok temu. Wszyscy by Was wciąż kochali, a pozytywny odbiór marki w necie przebiłby sufit. A tak choć piwo ponoć świetne, zyskali cwaniacy, szczęściarze i pieprzone makro. Nie będę narzekał, marudził, mówił jacy jesteście źli, protestował, wylewał Waszych piw i wybierał Argusa Portera. Wyrosłem z tego. Po prostu jest mi przykro, że nie miałem okazji spróbować najlepszego polskiego piwa, bo ci, którzy powinni być najważniejsi, znaleźli się na ostatnim miejscu. No ale słupki się zgadzają, choć śliwka śmierdzi durianem.