Mój piwny rok 2016

Dzisiaj tradycyjnie tekst o piwie, ale w nieco inny sposób. Inny z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że od 8 dni nie piłem piwa, bo wciąż nie mogę pozbyć się choróbska, które podstępnie wyłączyło mnie ze Święta Porteru Bałtyckiego. A poza tym to ostatni styczniowy tekst, a podsumowywać rok w lutym to jakoś tak nie bardzo. Tak więc parę kategorii, które sobie wytypowałem, bardziej krótko, hasłowo.

Wypitych piw: 392. Dla tych, którym teraz oczy wyszły z orbit – nie wiem, czy 1/4 tych piw to 0,5. Tak to głównie 0,33 plus sporo sampli, tak więc żono, nie lękaj się 😉 Tym niemniej – bogato było 🙂

Najlepsze piwo – PL: ART+9 Oatmeal Hoptart z Browaru Stu Mostów. Płynne, lekko kwaskowe ciasteczko, ekstremalnie pijalne. Na przekór piewcom RISów (czyli również sobie 🙂 ) i modzie na Barrel Aged.

Najlepsze piwo – zagranica: Brewdog AB:20. Poezja. Nie ma co się powtarzać, przeczytajcie jeśli ktoś jeszcze nie widział.

Najgorsze piwo – PL: Chojrak Mocne – Browary Łódzkie / Olimp Hermafrodyta; To pierwsze to trochę żartem, co nie zmienia faktu, że podczas ferii kumpel mnie na nie namówił i tylko z grzeczności nie wylałem. Hermafrodyta musiała być lewa, bo to pierwsza wpadka Olimpu, którą otworzyłem i jedno z trzech kraftowych piw, które w życiu wylałem do zlewu. Było ohydne.

Najgorsze piwo – zagranica: Toccalmatto Sugar Kane. Aaaaa miało być tak pięęęęęknieeeee… Nie zmienia to faktu, że chłopaki z Toccalmatto są super i zaimponowali i swoją pasją.

Najlepszy browar: Sporo ich było. Brokreacja, Artezan, Pracownia Piwa, Palatum, Szałpiw… I tak pewnie o kimś zapomniałem.

Najgorszy browar: Zadyma w Szaflarach. Mały browar restauracyjny, super sprawa? W życiu. Ohyda. Apage.

Największe zaskoczenie: Zdecydowanie Buby Extreme. Czapki z głów przed Szałami, że podjęli ryzyko wypuszczenia wymrażanego piwa. Ultra-hype pokazuje, że było warto.

Najciekawsze: Eksperymenty Hopium z wypasionymi smakami. Mimo, że czasami nie wychodzą (Lora Shafran), w większości jest… intrygująco 🙂

Debiut roku: Palatum. Genialne piwa, na żadnym się nie zawiodłem.

Wydarzenie roku: Bogowie kraftu w Warszawie. Brewdog – i wszystko jasne.

Mam nadzieję, że do przyszłego tygodnia wyzdrowieję, bo czeka Porter Bałtycki Projekt 30 z Maryensztadtu. Dobrzy ludzie nalali do plastiku, gdy z gorączką w minioną sobotę dowlokłem się do Qufla. Trzymajcie kciuki.

A Wy, zgadzacie się ze mną, czy niekoniecznie? A jeśli nie, to jakie są Wasze opinie?

Graphics: 2016 Happy Brew Year badge from Untappd