Huawei TalkBand B3 – Nowoczesne Speak&Go

Kiedy byłem dzieciakiem i komunizm w naszym kraju powoli przeradzał się w raczkujący kapitalizm, w telewizji pojawiły się pierwsze reklamy. Kto pamięta „Vidal Sasoon Wash&Go”? Wiem, wiem – #gimbynieznajo, ale może ktoś z tych bardziej doświadczonych czyta ChcęTo Bloga?

Do czego dążę? Rzeczone Łosz end Goł było pierwszym produktem który poznałem w życiu, określanym jako „dwa w jednym”. W przypadku pierwszego produktu chodziło o połączenie szamponu i odżywki (mega fenomen na dzisiejsze czasy, nie? 😉 ). W przypadku ostatniego, który do mnie trafił, opisywanej dzisiaj Huawei TalkBand B3 są to funkcje opaski fitnessowej i zestawu słuchawkowego.

W sumie to pomysł genialny w swej prostocie. Zakładamy na rękę całkiem ciekawie wyglądającą – nawet w najtańszej wersji – opaskę, mierzącą kroki i jakość snu. Kiedy uniesiemy ją do oczu, malutki ekran rozjarzy się i pokaże nam godzinę/pogodę/datę, zaś po odpowiednim ruchu nadgarstka (super sprawa, szczególnie w zimę) – kroki, spalone kalorie, czas snu i możliwość zapisu treningu (biegi, kolarstwo i… wchodzenie po schodach). Oczywiście jeśli ktoś do nas napisze, możemy przeczytać początek wiadomości z dowolnej aplikacji, a jeśli ktoś zadzwoni – zobaczyć kto i… odebrać. Ale tak na wypasie – wcisnąć dwa guziki z boku, wyjąć „pastylkę” ze środka i włożyć ją do ucha, gdzie wszystko słychać idealnie. Nie trzeba odbierać guzikiem – jeśli odbierzemy rozmowę z telefonu, usłyszymy ją w jego słuchawce, zaś jeśli wypniemy zestaw – to tam wszystko automatycznie się przełączy. Można również zadzwonić – najpierw w aplikacji w telefonie wybieramy ulubione numery, a potem możemy je już „wypukać” bezpośrednio z Talkbanda.

Dla mnie super sprawa – ładnie wygląda (szczególnie w wersji luksusowej), dobrze przez nią słychać, działa z Androidem i iOS, kroki i sen mierzy bez zastrzeżeń, bateria starcza na całkiem długo. Czego mi brakuje? Nie pasuje do garnituru (poza luksusową), nie ma pulsometru (w sumie biorąc pod uwagę odpinaną część to byłoby spore wyzwanie dla twórców), a na ekraniku treść zajmuje środek, zostawiając na górze i dole wielkie czarne plamy. Nie zmienia to faktu, że i tak ten sprzęt mi się podoba 🙂