Perun Braggot – Miód piwny


Wynalazki, kombinacje, eksperymenty, szalone pomysły… jak ja kocham świat kraftowego piwa! Pamiętam, że mimo iż dorastałem w czasach „jedynego słusznego ustroju” jednym z pierwszych alkoholi w moim życiu wcale nie była wódka, tylko miód pitny. Jakoś tak szlachetnie, chwała mojemu Tacie. Gdy więc dowiedziałem się pewnego dnia, że zbliża się premiera pierwszego braggota, tj. mieszanki piwa i miodu pitnego, na dodatek kilka przystanków od mojego miejsca zamieszkania – cóż, był to tak zwany z amerykańska „no brainer”.

Tylko dlaczego to piwo nazywa się Braggot? Ja rozumiem, że styl, ale czy każda IPA ma nazwę własną „IPA”, a RIS – „RIS”? No kurde nie! Myślę, że nie tylko mnie słowo braggot automatycznie kojarzy się z „faggot”, czyli – hmmm – niepochlebnym określeniem mężczyzny gustującego w osobach swojej płci. Daleki jestem od homofobii, po prostu ten braggot i rymowane skojarzenie w nazwie piwa kompletnie mi nie grają. Ja wiem, że Apis nie był bogiem słowiańskim tylko greckim, co więcej, nie miał nic wspólnego z miodem, ale apis to też po łacinie pszczoła! No żesz kurde, pasowałoby i-de-al-nie! Hej, Peruny – możecie sobie wziąć tę nazwę od następnej warki, tylko wspomnijcie gdzieś słowem, że to pomysł chceto.info, co?

Ale dobra, nie pijemy nazwy tylko piwo! Choć z drugiej strony… cholera wie, co to jest. Formalnie Adam Czogalla określa ten napój mianem barley wine, ale dla mnie to jest po prostu leciutko, symbolicznie nasycony miód pitny. Pełnia, słodycz, miód gryczany, kwiaty, przyprawy. W smaku ku mojemu zaskoczeniu wciąż #teamsłodyczka, a nie #teamcukrzyca. Wyraźnie miodowo, ale nie wylepia, bardzo fajnie ułożony, mega podstępny alkohol (butelka alert – Mariusz w Beerhubie narzekał, że butelkowe jeszcze wyraźnie nieułożone!), gdzieś tam subtelnie wyłazi delikatna, taka winna (w sensie wina napoju, nie „being guilty”) kwaskowość, no i przyprawowość miodu gryczanego. Czy to jest piwo? No cholera nie, tytuł tego wpisu nie jest przypadkowy, to naprawdę jest „miód piwny”, tj. subtelnie podgazowany miód pitny z odrobiną pozamiodowych smaków. Mnie podeszło, ale ja zawsze lubiłem miód, i prawdziwy i pitny. Jeśli macie wątpliwości, to jeśli gdzieś spotkacie je na kranie, weźcie kontrolnie sampla.