Z Rowu Mariańskiego w Himalaje

Jeden z moich przyjaciół chyba ze 20 lat temu, może niewiele mniej, odwiedził kiedyś sklep. Chciał kupić meble do domu, generalnie urządzić cały dom w jednym sklepie, miał na to sporo kasy. Problemem było to, że przyszedł na zakupy w krótkich spodniach, powyciąganym t-shircie i z mocno sfatygowanym plecakiem. Pytanie dla kogo problemem i tak myślę, że chyba bardziej dla sklepu. A to dlatego, że potraktowali go „per noga”, jak gnojka, który zajmuje im czas, więc zawinął się i wydał całe przeznaczone na to pieniądze u konkurencji.

Znacie takie sytuacje? Powiem więcej – jak często to wy staliście po stronie „sklepu” z tej krótkiej opowieści? Przesadzam? Hmmm, nie zdarzało się Wam spojrzeć na kogoś i ocenić go po wyglądzie? Że biedak, że żul, że śmierdzi od niego? Ocenić kogoś po zachowaniu, że na bank jest chamem i prostakiem? Ja pierwszy nie rzucę kamieniem, a piszę o tym dlatego, że sam w ostatnią sobotę poczułem się jak idiota.

Swego czasu przez wiele lat pracowałem jako dziennikarz sportowy, miałem w tych latach okazję poznać ś.p. Pawła Zarzecznego. Dzieli nas 15 lat, więc od zawsze to ja byłem aspirującym gówniarzem, a Paweł „panem redaktorem”. Nie będę się rozpisał o tym jak go znałem, bo tak nie było, po prostu robiliśmy w tej samej branży, Paweł wiedział, kim jestem ja, a ja kim jest on. Siłą rzeczy, obserwując branżę, ludzi, których znałem pobieżnie, oceniałem równie pobieżnie. W tym przypadku: że mitoman, bajkopisarz, człowiek z przerostem ego, alkoholik, bez pohamowania w jedzeniu, i wiele wiele innych. Czy miałem rację? Miałem, ale gdy poznałem wiele faktów z życia Pawła po jego śmierci, jego obraz w moim umyśle zmienił się o 180 stopni. Człowiek, który na własne oczy widział własnych rodziców zadających sobie śmierć i przez wiele kolejnych lat zaznał tyle przemocy, ile chyba nikt z nas nie jest sobie w stanie wyobrazić, miał pełne prawo mieć kompletnie zryty beret i stoczyć się do rynsztoka jeszcze przed pełnoletniością. Człowiek, którego 99,99% z nas już po dzieciństwie skazałoby na niebyt, swoją inteligencją i poziomem erudycji te same 99,99% mógłby dokumentnie zawstydzić. 0,01% widziało w nim człowieka, który zaczął w Rowie Mariańskim i wszedł może nie na Mount Everest, ale na pewno w Himalaje. Ja widziałem w nim pijaka z przerostem ego. I z jednej strony teraz mi głupio, ale z drugiej – czegoś się nauczyłem.