Samsung S8 Plus – Wielki, smukły, szybki

Świat wstrzymał oddech… Dobra, żartuję – wcale nie wstrzymał, bo liczba przecieków dotyczących ósmej iteracji flagowego smartfonu Samsunga była tak olbrzymia, że już na długo przed premierą wiedzieliśmy o S8 w zasadzie wszystko. Jak jednak obrazki i teksty wytrzymują zderzenie z rzeczywistością?

„Jeżu kolczasty, jaki on wielki!” – taka pierwsza myśl mnie naszła, gdy wziąłem w ręce S8 model Plus. Po chwili przemyślenia – kurde, nie jest tak źle, bo to jednak 6,2 cala, a obudowa, jak przyłożyć doń 5,5-calowy telefon, okazuje się być tylko minimalnie dłuższa. Wąziutkie ramki na górze i na dole oczarowują, podobnie jak w LG G6. Żałuję, że nie miałem możliwości skorzystać z „bazowego” S8, mam wrażenie, że on pasowałby mi idealnie. Plus nawet na moje wymagania i wielkie łapy jest zbyt wielki. No nie sięgam prawym kciukiem w lewy górny róg bez przesunięcia telefonu na brzegach palców. Się nie da.

Jeśli jednak przyzwyczaimy się do korzystania z tak dużego terminala, jest naprawdę przyjemnie. Wielki ekran Super Amoled, z idealnymi kolorami i dodatkową opcją „ulepszanie filmów”? Mniam 🙂 Wciąż wolę mój ośmiocalowy tablet, ale w zastępstwie mógłbym się posłużyć S8 Plus. Lubię „optymalizować czas”, oglądając seriale po drodze do i z pracy i te dwa cale mniej na przekątnej rekompensuje jakość obrazu. No i dźwięk. Nie podpinałem do S8 Plusa słuchawek innych, niż dostarczane w zestawie AKG, więc nie wiem, czy ta jakość po prostu jest, czy to kwestia kombo telefon-słuchawki. Słuchu audiofila nie mam, ale podobało mi się BARDZO. Warto zajrzeć na początku w ustawienia audio, bowiem w nich nieco ukryta jest możliwość ustawienia equalizera dokładnie pod nas. Działa to w ten sposób, że telefon emituje dźwięki o różnych częstotliwościach, a my zaznaczamy, które z nich słyszymy. Na koniec możemy uruchomić testowy kawałek, na którym włączamy i wyłączamy „osobiste audio”. Różnica jest bardzo wyraźna.

S8 możemy wybrać w wersji z ekranem edge lub… edge 🙂 Jest wyraźnie lepiej, niż w S7, czy ostatnim pechowym Note – wzięcie telefonu w „łódeczkę” z dłoni nie powoduje wzbudzenia ekranu, a wysuwane z boku charakterystyczne menu wciąż jest obecne i daje wiele możliwości konfiguracji. Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem fanem tego rozwiązania, do tego stopnia, że testując Huawei Mate 9 Pro widząc zagięty ekran odruchowo „smyrałem” go z boku, usiłując „wyciągnąć” menu. Dla mnie możliwość szybkiego zadzwonienia pod ulubione numery, bądź otwarcia często używanej aplikacji, bez zajmowania pulpitu widżetami, jest bezcenna i oszczędza sporo nerwów.

W kwestii oszczędzania nerwów jednak w S8 król jest jeden. Jak często wkurzaliście się, że Samsungi mają przyciski funkcyjne ustawione odwrotnie? Już kilka lat temu konkurencja, zapewne chcąc przyciągnąć do siebie fanów Galaxy, umożliwiała zamianę przycisków miejscami. Teraz wreszcie pozwala na to Samsung! Świetny ruch.

Zniknął obecny od zawsze w serii S przycisk z przodu, choć można wcisnąć w tym miejscu ekran, a ten zawibruje i wywoła ekran blokady. Kluczem do odblokowania są jednak czujniki biometryczne. O ile tęczówki odczytują się z lekkim, ale wciąż akceptowalnym lagiem, to z odciskami palców jest kiepsko. Ułożenie czytnika obok obiektywu i to jeszcze w taki sposób, że trudno go odruchowo odnaleźć. Efekt? Koszmar. Trafienie weń za pierwszym razem jest praktycznie nierealne, a kiedy już go namacamy, rzadko zdarza się odblokować od razu. To zdecydowanie najsłabszy punkt nowego flagowca Samsunga.

S8 to także kolejna odsłona ekranu Always On – zużywającego śladowe ilości prądu i prezentującego nam podstawowe informacje bez wybudzania urządzenia. Na czarnym ekranie możemy obserwować białe litery i cyfry pokazujące aktualną godzinę, poziom baterii, czas najbliższego alarmu, ikony aplikacji, które ostatnio generowały powiadomienia, a także… sterować muzyką. Jak to wpływa na baterię? Tego byłem bardzo ciekaw, bo akurat na ten element czytałem sporo narzekań. Cóż – mnie, nawet przy ostrzejszym używaniu (uwierzcie mi, nie oszczędzałem telefonu) nigdy nie miałem stresu przed końcem dnia.

Aparaty? Kurde, każdy czołowy telefon jest w tym zakresie przynajmniej bardzo dobry, jeśli nie świetny. S8 ze światłem nie będzie miał problemów – oba (!) obiektywy cechuje współczynnik f/1.7 i oba robią zdjęcia z HDRem. Nice 🙂

Na koniec jeszcze parę słów o Bixby. Well – dupy nie urywa, gdybyśmy byli krajem anglojęzycznym byłoby pewnie lepiej. Mnie się jednak zdarzało używać dedykowanego guzika – podobała mi się możliwość uzyskania na jednym ekranie wszystkich istotnych informacji. Strasznie mi się spodobało, gdy zobaczyłem informację: „Zazwyczaj o tej porze dzwonisz do X” i kartę kontaktu. Wow.

Flagowe Samsungi to jedne z urządzeń, które zawsze budzą kontrowersje. Nie jestem w stanie nazwać S8 urządzeniem kompletnym, aczkolwiek nie jestem w stanie zrozumieć kogoś, kto twierdzi, że jest to urządzenie… słabe. Inna sprawa, czy jest warte pieniędzy, jakie za niego krzyczą? I tu mam pewne wątpliwości. Jest świetny, bez cienia wątpliwości to absolutna światowa czołówka. Jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy bez wahania sięgną po kartę płatniczą, ale jak dla mnie brakuje mu tego „czegoś”, co powoduje, że ślinię się jak pies Pawłowa. Super telefon, chcę bo. Ale nie „bardzo”.