Na majówce też można być patriotą

Jak tam Wasze plany na majówkę? Przyznam się Wam, że kiedy będziecie to pisać, ja będę w drodze przez Europę, z nadzieją, że nad Balatonem pogoda będzie lepsza, niż u nas, a jeśli nie, to przynajmniej wypocznę przez najbliższe dni w nieco innym sąsiedztwie niż zawsze (i zjem lokalne pyszności, palące dwa razy 😉 ). I o ile to mnie cieszy (nawet nie wiecie, jak bardzo 🙂 ) to martwi coś innego – to, jak zazwyczaj wyglądają okolice wszelkich miejsc wypoczynku, do których trafiają Polacy.

Niektórzy mawiają, że od zwierząt różni nas to, że potrafi kontrolować swoje żądze i instynkty. I o ile faktycznie „rzadko” spotykamy się z sytuacją, gdy dwójka osób uprawia seks w miejscu publicznym o tyle rzucenie np. na ziemię papierka nie stanowi już dla nas problemu. W czym tkwi różnica? Tzn. nie jestem idiotą, wiem, że śmieci na ziemię nie rzucam z fujarą na wierzchu, tym niemniej z emocjonalnego punktu widzenia to jest cholera do siebie bardzo podobne! I tu i tam przestajemy się kontrolować i – Bogiem, a prawdą – mniej przeszkadzałby mi widok bzykającej się parki, niż setek śmieci leżących na ziemi tylko dlatego, że ktoś nie trafił do kosza, albo nie chciało mu się zrobić kroku, czy kurde nawet przejść kilkuset metrów!

Czy naprawdę trochę luzu, zapomnienia, czasami też alkoholu, powodują, że stajemy się zwierzętami? I dlaczego nie jest to charakterystyczne dla całego rodzaju ludzkiego, będąc raczej uwarunkowane geograficznie? Zastanawiałem się nad tym jakiś czas temu i o ile nie jestem do końca pewien, czemu chlewowi hołdują Włosi (i w sumie to generalnie mam to w dupie), to mam wrażenie, że w przypadku Polaków przyczyną są lata komunizmu. Dlaczego? Bo najpierw chcieliśmy robić na złość Państwu, a teraz przez ostatnie 25 lat tak nam odpieprzyło z tej wolności, że czujemy się stworzeni do wyższych celów. Buractwo/słoma i tyle. Albo jesteśmy leniwi, albo zmęczeni, albo stworzeni do wyższych celów i to kasta „podludzi” za nas posprząta, bo „biorą za to pieniądze”. A mnie, jeśli słyszę gdzieś za granicą kogoś klnącego, drącego bez sensu ryja, albo rzucającego papierek, czy pudełko po pizzy pod/przed siebie, to mam 80% pewności, że to Polak. A jeśli okaże się to prawdą, to mi wstyd. Bo naprawdę nie trzeba wiele.

Czego sobie i Wam życzę.