Pecet? A co to jest pecet?

– Powiedz mi, gdzie jest twój tatuś?
– A co to jest tatuś?
„Seksmisja”

Tego cytatu z najlepszej komedii w historii polskiego kina to tylko #gimbynieznajo, ale do dzisiejszego tekstu pasuje jak ulał. Do dzisiejszego tekstu, który – dodajmy – znów nie będzie stricte recenzją, a w zasadzie w ogóle nie będzie recenzją, tylko przemyśleniami, które pewnie bardziej nadałyby się na sobotę. No ale wtedy nie byłoby tekstu choć trochę zahaczającego o gadżety, a ja miałbym wyrzuty sumienia, że wtorek się skończył, a ja nic dla Was nie napisałem. Muszę nabrać trochę dystansu do otaczającej rzeczywistości i znaleźć chwilę na napisanie tekstów, które będą inne niż wszystkie, bo nie chcę Wam łupać sieczki jaką łatwo znaleźć w sieci. Paru kandydatów do testu jest – choćby Chromebook Acer CB5-311 na którym piszę ten tekst, nowe Xperie XA1 i XZ Premium (i – co mnie nieco szokuje – XA1 odpowiada mi bardziej!), ale to za tydzień.

Dziś o prześmiewkach będzie, podśmiechujkach takich. Wiecie, że Era Linuxa, że Rok Mobile, że Era Post-PC… Śmieszne, nie? Ale, ale – gdyby odrzucić komputery, przy których spora część  z nas spędza 8 godzin dziennie podczas pracy zawodowej, to ile czasu spędzalibyśmy przy pecetach? My tu chichru chichru, a tymczasem ruch z „mobajla” już w ubiegłym roku przekroczył ten z komputerów stacjonarnych, a Cisco prognozuje, że do 2019 roku wzrośnie jeszcze 13-krotnie! Komputer taki, jaki znają takie dinozaury jak ja, teraz nie jest nam absolutnie potrzebny. Ba, żeby tylko – on nas tylko uwiązuje w sytuacji, gdy mobilność jest kluczem do naszej codziennej egzystencji! Oglądamy Youtube’a, seriale, korzystamy z JakDojade.pl, używamy mediów społecznościowych, czytamy newsy – to jest to, co zajmuje nam gros czasu! Jasne, mógłbym poczytać newsy, albo obejrzeć kolejny odcinek serialu, wieczorem w domu. Tylko, że w domu to ja mam inne zajęcia – kolacja dla dzieci się sama nie zrobi, pogadać z nimi trochę trzeba, żeby zobaczyły, że mają tatusia, żoną się zająć, etc. Kiedy czas na „złodziei czasu”? W drodze do i z pracy! I co, laptopa mam wyciągać? Desktopa nosić i na kawie w sieciówce do gniazdka podpinać? 😉 Jak udowadnia przykład, nawet do pisania od pełnokrwistego peceta lepszy jest niespełna półtorakilogramowy komputer z przeglądarką w roli systemu operacyjnego, uruchamiający się w ciągu niecałych 10 sekund, z baterią wystarczającą na dzień roboczy z okładem. Kiedy nas już w końcu szlag trafi, nikt już nie będzie pamiętał o wielkich, huczących skrzyniach, które będzie można znaleźć tylko w muzeach. Albo u ultra-geeków, ale oni zawsze byli inni 😉 I wiecie co? Nie będę cierpiał. Ani ja, ani wielu innych, uzależnionych od dostępu do internetu. Tak jak czasami nostalgicznie tęsknię za czasami, gdy nie było komorek, a ludzie zamiast gapić się na Messengera, patrzyli się w twarze swoich przyjaciół, tak jednak nie wyobrażam sobie życia bez internetu. Bez tego prawdziwego internetu XXI wieku, dostępnego w każdej chwili, w każdym zakątku świata. A duży stacjonarny pecet, choć to kawał historii informatyki, może sobie iść na śmietnik rzeczonej historii. Po co jeździć konno, skoro mamy samoloty, no nie?

Photo by Uncle Saiful via Flickr (CC BY-ND 2.0)