Jak to drzewiej z dziećmi bywało, czyli w dupach się poprzewracało

Dziś bez przydługich wstępów, krótko i na temat. Kto z szanownych Czytelników pamięta czasy komuny, czy też – bez pierwiastka politycznego – wczesne lata 80? Zaczynając tak tekst żywię głęboką nadzieję, że może włączę w rozmowę kogoś więcej, niż tylko tych, co zawsze 🙂 (BTW, pamiętajcie, że na FB też możecie). Dla naszych rodziców był to okres daleki od ideału, godłem statystycznego Polaka z czasów socjalizmu mogłaby być sklepowa kolejka po cokolwiek, ale jak tam pomyślę sobie z perspektywy dziecka, to mam wrażenie, że wtedy było… lepiej.

Do napisania tego tekstu zmobilizował mnie prowadzący twitterowe konto Nostalgia jednym memem:

Kurde, jakie to jest kapitalne! Wtedy uczyliśmy się doceniać drobne rzeczy: codzienną dziesięciominutową dobranockę o 19 i te wyjątkowe, sobotnie i niedzielne, aż półgodzinne. To były czasy, z których z dworu wracało się z bólem, na chwilę, no ale skoro właśnie pokazywali „Był sobie człowiek/życie/podróżnicy/etc” no to przecież nie można tego stracić, skąd będę potem wiedział, co było? Czasy, w których karało się zostaniem w domu, a nie wyjściem na dwór. Czasy, gdy otyłość była marginesem, a nie czymś zbliżającym się do normy. Czasy, w których bajki dla dzieci uczyły współpracy, przyjaźni, wyższych wartości, a nie były bezcelową, durną, bezmózgą projekcją kolorów, przyciągających dzieciaki magnetycznie przed ekran. Czasy, gdy nawet największe śpiochy wstawały w wakacje na 9 (a może nawet 8.30? cholera, to było dawno), żeby nie przegapić kolejnego odcinka „Podróży za jeden uśmiech”, „Wakacji z duchami”, czy „Do przerwy 0:1”. Czasy, gdy do telewizora, choćby po to, by obejrzeć Isaurę ;), zasiadało się cało rodziną i celebrowało te chwile, by potem pudło poszło w odstawkę, bo przecież było tyle ciekawszych rzeczy.

Mówicie, że przesadzam? Cóż, może nawet macie rację. Ale sami przyznajcie, czy gdy widzicie dzieciaki przylepione do telewizora, czy komórki, niezależnie od tego, czy to gra, Youtube, czy kolejna z setek tak samo wyglądających bezwartościowych „bajek” – nie tęsknicie? Bo ja, mimo iż za dzieciaka miałem znacznie mniejszy wybór, niż moi synowie, mam nieodparte wrażenie, że wcale nie byłem przez to mniej szczęśliwy.

Źródło obrazka: Nostalgia na Twitterze