Dzień Truskawkowej Mamby

Są pewne rzeczy, które są dla mnie normalne, oczywiste. Ubieranie się przed wyjściem z domu ;), szacunek dla starszych, otwarte oczy w środkach komunikacji miejskiej. Tzn. co do tego drugiego to można być oczywiście zmęczonym i zdrzemnąć się na fotelu (kiedyś nawet przespałem docelowy przystanek 😉 ), ale generalnie warto czasami oderwać oczy od telefonu/tabletu/książki/czytnika. Choćby po to, by zobaczyć, czy może obok nas nie stoi ktoś, kto bardziej potrzebuje usiąść.

Nie wiem, jak Wy, ale ja cholery dostaję, patrząc na młodych ludzi ostentacyjnie nie widzących, że nad nimi stoi ktoś potrzebujący. Są tak zafascynowani książką, grą, czy nawet pasjonującymi obrazkami za oknem, że nie są w stanie biedactwa zobaczyć staruszka, czy rodzica z maluchem, którzy muszą nerwowo zaciskać dłonie na poręczach przy hamowaniach, czy ostrzejszych zakrętach, że o kobietach w ciąży nie wspomnę – bo one bidne sieroty uważają, że nie wypada im się domagać swojego. Czasami mam ochotę wytargać takiego gamonia za ucho – spędziłem 18 miesięcy z kobietą w ciąży, jeździłem autobusem z moimi synami, gdyby byli znacznie młodsi, niż teraz i wiem, że to nie jest błahostka, ale cóż – nie zrozumiesz, póki sam nie doświadczysz.

Przyszły mi te nieco luźne myśli do głowy po czwartkowej podróży do pracy. House of Cards House of Cardsem, ale gdy tramwaj stanął na przystanku rzuciłem okiem i zobaczyłem kątem oka mamę z dziewczynką w wieku przedszkolnym, wsiadające do zapchanego w szczycie komunikacyjnym tramwaju. Wstałem, poprosiłem, żeby usiadły i wróciłem do gapienia się w tablet, bo dużo się działo. Kilka przystanków później poczułem, że coś mnie stuka w nogę.

„Jezu, gościu, cofnij tę torbę!” – pomyślałem, nie odrywając wzroku od ekranu, bo przecież [SPOILERS]!!!

Znowu stuknął.

„No co za…” – odwróciłem się w stronę stukacza i zobaczyłem… dziewczynkę z szerokim uśmiechem, trzymającą w ręku kostkę truskawkowej Mamby.

Wierzcie lub nie, ale cholera, wzruszyłem się. Przecież nie zrobiłem niczego wielkiego, zachowałem się po prostu przyzwoicie, tak jak mnie wychowała moja ś.p. Mama. Z jednej strony to trochę smutne, że żyjemy w świecie, w którym chwali się za rzeczy oczywiste, ale z drugiej – nawet nie wiecie, jak bardzo w tej całej sytuacji zrobiło mi się miło 🙂 Podziękowałem bardzo Młodej Damie, odwzajemniłem życzenia miłego dnia od obu Pań i uśmiechałem się do końca dnia.

To był taki super promyczek słońca przebijającego się przez chmury wiecznego pośpiechu i ogólnego buractwa, charakteryzujących dzisiejsze czasy. Taki Dzień Truskawkowej Mamby 🙂