Carsharing, czyli w zasadzie po co mi własne auto*?

Co sądzicie o car sharingu? Ja w ostatnich miesiącach nieco zgłupiałem, trafiając na sporą liczbę materiałów prasowych… krytykujących pomysły „aut na minuty”. Absurd? Jak najbardziej, do tego idiotyczne szukanie dziury w całym. Kurde, czy naprawdę największym problem car sharingu jest to, że wypożyczane auta zajmują miejsca parkingowe? Niech będzie 600 aut, które mamy rozrzucone po całej (!) Warszawie. Co więcej – założenie przecież jest takie, że one nie tylko nie mają ciągle stać, ale docelowo mają odciągnąć ludzi od przyjeżdżania do centrum własnym samochodem! Na pewno nie dziś, może nawet nie w tym roku, ale docelowo zdecydowanie tak!

Wkurza mnie to niezdecydowanie przykładowo Jarka Osowskiego z Gazety Wyborczej. Dużo samochodów w centrum Warszawy? Źle. I tu się w pełni zgadzam. Wprowadzamy nowe przy założeniu, że wypchną z centrum inne? I to nie byle jakie – hybrydy, które z natury w mieście spalają mniej! Też źle. Weźcie się kurde zdecydujcie! Powiem więcej – jestem wielkim zwolennikiem wyrzucania z centrum najbardziej szkodliwych aut, wręcz wprowadzenia naszego warszawskiego congestion charge, zależnego od spełniania normy EuroX! Car sharing nie jest złem, tylko absolutnie przyszłością przemieszczania się po mieście! Jestem absolutnym fanem tego rozwiązania (szczególnie w przypadku hybryd), a przy cenach rzędu 0,5 PLN za minutę + 0,5 PLN za kilometr sam będę nimi regularnie jeździł zamiast taksówek! Nie mogę się doczekać uruchomienia usługi Panek Car Sharing i bardzo jestem ciekaw, jak ich flota samochodów będzie wyglądała na wiosnę 2018 – np. Veturilo się psują (mają prawo) i są regularnie naprawiane/wymieniane. To chyba jedyne, czego się w tej perspektywie obawiam, tego, czy faktycznie będziemy dbać o te auta jak o własne, czy zachowamy się jak klasyczni Polacy-Buracy. Sam pomysł jest fenomenalny i – widząc jak hybrydowe toyoty yaris z logo z charakterystycznym ptakiem opanowują Warszawę – myślę, że to kolejna po Veturilo koncepcja przemieszczania się po stolicy, która zda egzamin. Nie mogę się doczekać momentu, gdy wsiądę za kierownicę białego yarisa. Kiedy już trochę pojeżdżę, na pewno Wam o tym napiszę. Tym bardziej, że póki co mój prywatny samochód niestety stoi od dwóch tygodni w warsztacie 🙁 Dzisiaj będę musiał pojechać z dziećmi do lekarza tramwajem, ale docelowo – dlaczego nie autem z carsharingu? W efekcie mniej smrodzenia własnym autem, bez problemu z parkowaniem pod domem… Same plusy!

 

PS: Tekst nie jest efektem współpracy z Panek Car Sharing. Po prostu od początku jestem wielkim fanem tego rozwiązania 🙂

* – oczywiście po co mi własne auto w mieście 🙂 Ale w sumie na wakacje mogę wypożyczać.