Czy ktoś jeszcze umie ROZMAWIAĆ o polityce?

„PiSlamisto, KODerasto, lewaku, prawaku” – a do tego jeszcze szereg niekoniecznie dobrze się kojarzących i nadających do powtórzenia przymiotników. Nie macie dość, że na tym polega gros dyskusji w naszym kraju, dotyczących polityki? Nie będę tutaj osądzał racji (to nie ma być blog o polityce i moje poglądy nie są tu istotne), rzecz idzie wyłącznie o retorykę. O sposób przekazu, o pożal się Boże rozmowy, o sytuacje, gdy jakiekolwiek argumenty zastępuje zacietrzewienie bardzo łatwo przechodzące w nienawiść! Naprawdę jeśli dwie osoby mają inne poglądy na tę pier***oną politykę to muszą się patrzyć sobie w oczy z pogardą i nienawiścią? Mam przynajmniej dwóch kumpli o poglądach politycznych skrajnie odmiennych od moich. Dyskusje z jednym z nich są dla nas obu wyzwaniem do wzmożonej pracy mózgu, bo choć i tak zapewne nie przekonamy się do swoich racji, taka szermierka na argumenty jest czymś, co bardzo cenię. Z drugim z nich po prostu na te tematy nie dyskutuję, bo jemu niestety szybko włącza się tryb „moja racja jest najmojsza i ch*j”, zapewne w stosunku do mnie nieco złagodzony tylko dlatego, że znamy się od niemal 30 lat.

Jednak patrząc na dominujący w Polsce język dyskusji i przekazu informacji mogę się tylko załamać. Kiedyś, przez bardzo wiele lat, uważałem się za patriotę. Teraz kraj, w którym po 28 latach przerwy za poglądy polityczne ponownie możesz dostać w ryja, może mnie tylko mierzić. Dla mnie na co dzień nie jest ważne, czy człowiek na ulicy optuje za opcją X, czy za opcją Y. Czy jeśli będzie optować za przeciwną do mojej, to w autobusie zamiast go wpuścić, mam mu powiedzieć „spier**laj”? Nieprzerwanie smuci mnie, a ostatnio coraz bardziej przeraża, polaryzacja naszego codziennego życia według wyznawanej opcji politycznej. Dla mnie wszyscy na ulicy są po prostu LUDŹMI i nikomu nie splunę w twarz, dlatego, że jest zwolennikiem A, a nie B. Nie będę wymyślać kolejnych obelg i obraźliwych haseł dlatego, że ktoś myśli inaczej. Nie tak mnie wychowano i mam wrażenie, że ci, którzy za Polskę polegli, czy siedzieli w więzieniach, też nie to mieli na myśli. Widząc to, co się dzieje (i poddając to własnemu procesowi myślowemu, a nie bezrefleksyjnie przyjmując to, co gdzieś powiedzą i napiszą) widzę, jak wielu z nas cofnęło się w rozwoju do epoki kamienia łupanego.

Z takiej Polski nie wahałbym się wyjechać, gdyby tylko trafiła się okazja. I to mnie smuci najbardziej.

Rysunek bijących się chłopców autorstwa Vilhelma Pedersena (Public Domain via Wikimedia Commons)