Pracownia Piwa Dark Side of the Milk – Mleczny Start dla dorosłych

Jak tak sobie pomyślę, to chyba nie przepadam za niskoalkoholowymi piwami. I nie chodzi o „żul approach”, że takim nie da się nawalić – mało jest piw lepszych na upał, niż stary dobry Grodzisz – ale jakoś za każdym razem obawiam się wody zarobionej chmielem. Albo laktozą, jak w przypadku dzisiejszego bohatera. I jakoś tak ostatnio za każdym razem okazuje się, że moje obawy są bez sensu, bo po wszystkim z lubością się oblizuję.

Ciemnej Strony Mleka (świetną nazwę nowego produktu Pracowni Piwa wymyślił zdaje się Michał z Ciekawe Piwa z Marketów, brawo!) spróbowałem dziś ok. południa, przemieszczając się po mieście. W sumie szybki drink o tej porze to chyba jedyny pomysł na tego rodzaju trunek, bo jednak 2-2,5% to nie do końca dobry napój np. dla kierowców. Tzn. ja przy mojej masie mógłbym po małym DSotM jechać, ale to chyba nie byłoby do końca odpowiedzialne.

Dobra, pora lać do szkła. 2% i 12 BLG? Ależ tam musieli wbić laktozy! To się czuje, mleko absolutnie dominuje w zapachu, aczkolwiek nie zdominowuje wszystkiego. Jest kawa, jest czekolada, ale to wszystko obficie polane sokiem z Mućki. W smaku ku mojemu zaskoczeniu wcale nie jest bardzo słodko! Czy to szybko przerwana fermentacja, czy podbicie BLG mnóstwem laktozy – tak, czy tak, powinien być #teamsłodyczka. A dupa, wcale nie! Tzn. jest słodko, ale nie wylepia, sporo wytrawnej kontry, powiedziałbym, że jest 60/40 w stronę słodyczy. Dzięki temu nie męczy ani w jedną, ani w drugą, jest sporo ciała (nawet więcej, niż spodziewałbym się po „dwunastce”), taki bardzo pijalny napój kawowo-mleczny. Prosto z kija, chłodny – rewelacja na tę pogodę. A potem na upartego i do pracy można by iść – jakby Wam kazali dmuchnąć w alkomat to 0,2 na pewno nie będzie 🙂
Warto. Pyszne.

PS: Uściski dla mojego Starszego, za wymyślenie tytułu dla tekstu 🙂