Auto jak zmywarka, czyli wieczność w technologii

Urlop sobie zrobiłem. Taki od pisania. Piwo, technologie, felietony – pies trącał. Uznałem, że po dwóch latach wrzucania tekstów co każdy wtorek, czwartek i – circa około about – weekend, wolno mi. Tym bardziej, że byłem ciekaw, czy ktoś to zauważy i jakoś na blogowym FB nikt się nie domagał. Narzekam? Trochę tak – zawsze to jednak fajnie mieć świadomość, że pisze się dla kogoś, a nie tylko dla własnej satysfakcji. No ale nic to. Wracam na miesiąc, bo kolejny urlop od pisania będzie tym razem zsynchronizowany z tym faktycznym – w drugiej połowie sierpnia zniknę Wam na dwa tygodnie (a w międzyczasie tu możecie poczytać o moim ubiegłorocznym urlopie).

Co robiłem w tym czasie? Między innymi – jak to się ładnie mówi – odświeżałem rodzinną flotę pojazdów 🙂 Ileż można jeździć 17-letnim autem, które można by już powoli nazywać kasynem, bo gdy wsiądziesz rano, możesz zacząć się zastanawiać, co się tym razem zepsuje? A ponieważ są takie chwile w życiu żółwia (#kmwtw #gimbynieznajo), trzeba było podjąć męską decyzję, wsiąść w pociąg, wybrać się do innego miasta, wsiąść do auta i… zakochać się 🙂

Zmywarka na czterech kołach

Z tym zakochaniem to trochę żart, ale dla mnie wejście do niemal nowego auta było szokiem. Szokiem porównywalnym z kupnem zmywarki, tego rodzaju: „O jezu, to nie trzeba myć naczyń?”. Wiecie, jak się przejeździło przeszło 10 lat samochodem, gdzie mianem „technologie” można było określić ABS, to nawet w miejsko/rodzinnej skodzie rapid zaświecają się oczka. Nie trzeba wyliczać na piechotę spalania, temperatura oleju pojawia się na wyświetlaczu z dokładnością co do st. C, samochód sam mi pokaże, kiedy mam pojechać na przegląd, a jak zacznie brakować oleju, czy płynu w chłodnicy, to zobaczę to na ekranie. Dla mnie to kosmos 🙂 – przez lata dopiero jak przypominałem sobie, że trzeba sprawdzić olej, to wyciągałem prawie suchy bagnet! Niby jedno i drugie ma cztery koła i jeździ, ale w poprzednim rzeczone cztery koła mogłyby jechać na felgach, a ja bym nie poczuł. A teraz – od razu zaświeci się lampka. Technologie w służbie ludzkości 🙂

15 lat? Toż to wieczność!

Po telewizorach, komputerach, czy telefonach komórkowych nie widzimy, jak bardzo przez ostatnie lata technologie poszły do przodu. Te wszystkie gadżety wymieniamy co rok, dwa, trzy, kurde no, niech będzie nawet 5! Z samochodami już tak nie jest (jeśli u Was jest, to gratuluję 🙂 ). Będąc w mojej sytuacji cywilizacyjno-technologiczny skok można sobie idealnie zobrazować i myślę, że gdy moje poprzednie auto wchodziło na rynek, nikt nie myślał o takich cudach, jakimi dysponuje nowe. Zastanawiam się, jak będą wyglądać smartfony, telewizory, czy też właśnie samochody, za kolejne 15 lat? Telefon jak tafla nierysującego się, nietłukącego „niby-szkła”? Telewizor… hmmm, a może one to akurat w ogóle będą rzadkością, fanaberią taką? Auta? Na pewno będzie więcej elektrycznych, czy będą jeździły same? Wolałbym nie – fajnie by było, gdyby miały taką opcję, ale technologie nie mogą zabrać przyjemności z jazdy 🙂 A Wy, jak sądzicie?