AleBrowar Shake The World – Trochę piwo, trochę shake

Przyszło lato, trzeba wypić albo zostawić wszystko co wysokoekstraktowe, a do szafki powrzucać piwo, które o tej porze roku można pić hektolitrami. Tzn. z tym latem, to przesadzam, wystarczy spojrzeć za okno albo w prognozy pogody. Tyle dobrego, że piwo, które dziś opisuję, faktycznie można pić, pić, a potem paść na twarz 🙂

AleBrowar to dla mnie obok Pinty prekursorzy piwnego rzemiosła w Polsce. Każdy (a przynajmniej większość z nas, beergeeków, zaczynał od klasyków spod ręki Michała Saksa, sprzedawanych na kopy przez Bartka Napieraja. Ja sam zacząłem przygodę z kraftem od… wędzonego lagera, Darz Bór z Gościszewa autorstwa Michała. Wtedy poczułem, że piwo może smakować inaczej.

Bo zwykłe piwo jest passe

Śródtytuł to oczywiście żart, przynajmniej po części 🙂 Choć w sumie to dobrze, że w smutnym jak %^^&$# świecie korpolagerów można pić różnego rodzaju napoje, będące piwem per se, ale mieszczące się na całej palecie smaków. Milkshake IPA to nowa, nastała (o ile dobrze kojarzę) w ostatnich miesiącach moda. Wzbogacenie standardowego India Pale Ale kojarzoną raczej ze stoutów laktozą brzmi… Chociaż nie, nie brzmi szaleńczo – eksperymentowanie w krafcie jest fajne 🙂 Owocowość i goryczka kontra mleczność i – w przypadku Shake The World – masa wanilii? To brzmi ciekawie, toć w piwie tak jak w życiu – z wyjątkiem chwil szaleństwa równowaga jest wskazana. W końcu <ironia>rozmamlane słodkie cosie piją kobiety, a 1000 IBU – TomekKopyraZBloguBlogKopyraCom :)</ironia>

Wstrząśnijmy światem!

Po tym może nieco przydługim wstępie pora – jak wskazuje etykieta – zrzucić kapsel i wstrząsnąć światem. Po otwarciu w unoszącym się z szyjki butelki dymku od razu atakuje nas mleczność. Jestem łasuchem, uwielbiam laktozę i wcale mi nie przeszkadza, że w zapachu rządzi właśnie ona, wspólnie z wanilią. Po przelaniu do szkła pojawia się trochę grejpfruta, ciut truskawek, ale zdecydowanie podlanych mlekiem i wanilią. W smaku natomiast dokładnie to, czego oczekiwałem. Jest pełnia (gracias, laktozo!), aksamitność (j.w.) i subtelna słodycz, zza której głowę wychyla grejpfrutowa goryczka, z małą truskaweczką u boku, subtelnie pytając: „Czy mogę?”.

Zdecydowanie możesz. Piwa powtarzam ekstremalnie rzadko, ale na to się na pewno tego lata jeszcze skuszę. Dawno nie piłem nic z AleBrowaru i cieszę się, że w zalewie niepochlebnych opinii trafiłem na naprawdę bardzo dobre piwo. Jeśli nie przeszkadza Wam nieco owocowej goryczki – bierzcie i pijcie. Warto.

Piwo Shake The World - ramka z opisem