Zwolnij, spójrz na świat wokół siebie

Jesteśmy okrutni. My, jako ludzie. Muchy, komary, ćmy, osy, robaki – świat mikrej flory nie jest naszym ulubionym, prawda? A przypomnijcie sobie, ile razy widząc w swojej okolicy niechcianego gościa puściliście w bój kapcia, czy gazetę. Bo przecież mi przeszkadza, brzydzę się. Więc co? Zabiję.

Nie jestem jakimś psychopatycznym „zielonym”, który gładzi każdą trawkę, robaczka przytula do serca, no i przede wszystkim żyje wyłącznie na wegańskiej diecie. Kurczaczka, kotleta, czy steka zjem bardzo chętnie. Powiecie, że jestem hipokrytą? Well, może trochę? Ale patrzę na to w ten sposób, że flora w wersji mikro jest zbyt mała, by ją jeść, więc zabijać jej po prostu nie muszę.

Apokalipsa ślimaków

Na tekst mnie naszło, kiedy ostatnio szedłem piechotą z pracy na urodziny do Szwagra (sto lat! sto lat!), spacerując tuż po deszczu (w zasadzie nawet w trakcie), rozglądałem się naokoło siebie, szukając pomysłu na kolejne zdjęcie na Tookapic. Poza tym nie miałem, gdzie się spieszyć, bo żona dojeżdżała autobusem. I tak spokojnie drepcząc usłyszałem gdzieś za sobą chrupnięcie. Spojrzałem pod nogi i zauważyłem na chodniku prawdziwy pogrom. Nie znam się na przyrodzie/biologii, nie wiem, czemu akurat ślimaki wyłażą na powierzchnię właśnie po deszczu, ale faktem jest, że chodnik w okolicy stołecznego CH Blue City był pełny skorupek i wystających z nich śliskich zwierzątek. Szczęśliwym mógł się określić ten ślimak, który nie wystawał w formie rozdeptanej spomiędzy resztek swojego domku.

Świat zwierząt też chce żyć

Taki trochę ten wpis nieuczesany – raz o owadach, raz o ślimakach – ale generalnie chodzi o to, że dajemy sobie prawo niszczenia każdego życia, które staje na naszej drodze. Bo przecież ja jestem większy i mądrzejszy. Nie muszę przejmować się innymi, a w ogóle to jak on śmie mi to bzyczeć i po co ja mam patrzeć pod nogi. Żyjemy w swoim świecie, brakuje nam czasu, chęci i dobrej woli. A przecież nie trzeba zabijać. Można patrzeć pod nogi, można otworzyć okno i pozwolić „bzykaczowi” wylecieć, robaka wziąć na kartkę i wystawić z domu/mieszkania. Nie pędzić autem jak szalony, zatrzymać się, gdy widzimy kaczkę, czy jeża, że o większych zwierzętach przebiegających przez jezdnię nie wspomnę. Zwolnić, patrzeć na świat dookoła, widzieć, co dzieje się wokół nas. Nie jesteśmy sami ba świecie. Każdy ma prawo do życia.