Acer CB5-311 – Między pecetem i post-PC

Ile razy słyszeliście już, że żyjemy w erze post-PC? Gdybym za każdy taki tekst dostawał złotówkę… dobra, oszczędzę Wam aż tak przeżutych sucharów. Still – zarówno wyniki sprzedaży wielkich firm, jak i przede wszystkim spojrzenie na to, z czego korzystają ludzie „na mieście” jak dla mnie bezdyskusyjnie dowodzi, że takie komputery, jakie pamiętam ja (i jaki z wypiekami na twarzy składałem dla siebie) przechodzą do lamusa. Co jednak zrobić, jeśli praca na tablecie, nawet z doczepioną klawiaturą, nie jest czymś, co Ci się marzy?

Reanimacja netbooka

Lat temu całkiem sporo, ze siedem będzie – sześć może – mając dość domowego desktopa kupiłem sobie Acera Aspire One. Ładny, leciutki komputerek, ekran 10.1 cala, kieszonkowy (czy raczej plecakowy 😉 ) – generalnie już wtedy wiedziałem, że era post-PC się dzieje. Problem w tym, że sprzęcik, choć w korzystaniu przyjemny, z wytrzymałą baterią i dobrą jak na takie maleństwo klawiaturą, po zainstalowaniu dowolnej wersji Windowsa – hmmm… – pełzał. Pomogła instalacja Linuxa, ale on w wersjach minimalistycznych też cudów z tej maszyny nie wykrzesał, a na dodatek przestawała wtedy działać karta dźwiękowa.

Efekt był taki, że trzeba było wrócić do korzystania z urządzeń większych i cięższych (choć przenośnych), a dopiero po kilku latach co pojawiających się na rynku – i coraz lepszych – tabletów. No ale gdzie na czymś takim napisać dłuższy tekst, czy cuś? Dzisiejszy bohater wpadł mi w ręce nieco przypadkiem, gdy okazało się, że kolega dysponuje dwoma Chromebookami, ale potrzebny mu tylko jeden. Tym bardziej, że ma jeden zasilacz 🙂 To drugie akurat było najmniejszym problemem i w efekcie Acer CB5-311 zagościł na stałe w moim „parku maszyn”.

Niby komputer, a jednak post-PC

Sam jestem w szoku, że choć Alcatel 10 Plus jest mniejszy, lżejszy i ma Windowsa, wybrałem Acera. Dobra, przesadzam z tym szokiem – Windows dobra rzecz, czasami jego możliwości się przydają, jednak w Chromebooku od Acera wygrywa wydajność. System operacyjny oparty de facto na przeglądarce i jej rozszerzeniach to zarówno plus jak i minus komputerów z logo Google.

Po stronie plusów przede wszystkim postawiłbym dłuuuugie działanie na baterii, „niewykrzaczanie” się komputera (toż to tylko przeglądarka i rozszerzenia) i błyskawiczny czas startu. Chcesz otworzyć szybko kompa, coś napisać i wysłać? Jeśli korzystasz ze steranego życiem laptopa to na samo uruchomienie systemu możesz poczekać co najmniej kilka minut. A tu nie ma problemu – otwierasz i po kilku sekundach już można korzystać.

Minusy? W przypadku mojego komputera przede wszystkim przywiązanie do rozszerzeń Chrome’a. Niektóre Chromebooki pozwalają na instalację aplikacji z Androida, ale nie wiem, na jakiej zasadzie są wybierane. W końcu CB5-311 napędza procesor znany z tabletu i telewizyjnej przystawki Nvidii, obu działających pod kontrolą systemu z zielonym robotem? Tymczasem nic, nix, none, niente. Nie da się, a byłoby dużo przyjemniej. Może też przydałby się lepszy ekran, niż 1366×768, ale z drugiej strony to przecież urządzenie do pracy biurowej. Jeśli za tę cenę mam mieć lepszą baterię, to zgodzę się na taki kompromis. Na plastikową obudowę też.

Bardzo chwalę sobie pracę na Chromebooku od Acera. Duży ekran, bateria wystarczająca na cały dzień roboczy, wygodna klawiatura, a nawet – jeśli nie chcemy postawić na telefonie hotspotu – możliwość pracy z dokumentami w trybie offline. Do grania jest konsola, a do Netflixa FBox albo tablet. Do pracy CB5-311 nadaje się niemal idealnie. I dowodzi, że era post-PC jest faktem.

Acer CB5-311 - opis