Evil Twin/Westbrook Imperial Mexican Biscotti Cake Break – Piwo, czy ciasto?

Szwagier miał urodziny. Poważne, okrągłe, a nawet bardzo okrągłe. Pomysł na prezent mógł być tylko jeden – biorąc pod uwagę, że obaj staliśmy się beer geekami praktycznie w tym samym czasie, na WFP wspólnie chadzamy, etc.. Jaki? Ciasto! Tzn. sorry, RIS. Dobry RIS. Choć w sumie w smaku nie było wielkiej różnicy 😉

Pomysł przyszedł sam

Zastanawiałem się nad konkretnym prezentem już ze dwa tygodnie wcześniej, ale jakoś tak nagle najpierw Korczu na Jepiwce napisał, że sprowadzili, a dzień przed urodzinami pojawiło się u Pawła w Piwomaniaku. No to nie było wyjścia – skoro pomysł przyszedł sam, trzeba było zahaczyć po drodze o odpowiednie miejsce, żeby go zrealizować. Sięgnąć głębiej do kieszeni (ale nie zastanawiałem się, bo okazja wyjątkowa) i zaśpiewać Szwagrowi „Sto lat!”. Nie ukrywam, że w zakupie akurat takiego prezentu był zawarty pewien podstęp 😉 Na zdjęciu może tego nie widać, ale to piwo kooperanci zdecydowali się rozlewać w butelki 0,66. O ile przy 0,33 życzyłbym jubilatowi smacznego i patrzył się jak pije, usiłując ukrywać cieknącą ślinę, to w tym wypadku miałem przeczucie graniczące z pewnością, że się podzieli. Przeczucie nie zawiodło 🙂 W sumie, wypić samemu 0,66 ponad 10-procentowego trunku… Dla beer-geeka to nie jest jakiegoś wyzwanie, ale dla zwykłego człowieka już tak.

Płynne ciasto

Jeśli już chwytam się za RISa, to jednak preferuję #teamsłodyczka. Mr Hard Rocks z pomarańczką, mój ukochany AB:20, czy Even More Jesus – to moje klimaty. Szanuję piwowara, który w kontrze do słodkości postawi fajną, szlachetną goryczkę, ale nic nie poradzę na to, że zawsze byłem łasuchem! To już od otwarcia czuć, że będzie rewelacyjnie. Po kilku wdechach wiedziałem co czuję. Ciasto! Puszyste, czekoladowo-waniliowe ciasto, łechcące nozdrza zapachem wanilii. Do tego stopnia, że aż nieco głupiał mi mózg, widząc piwo, a czując coś zupełnie innego.

Dobra, mógłbym spędzić czas na wąchaniu tego cuda, ale to w sumie nie o to chodzi. Chyba 😉 Przy próbie organoleptycznej nie odczuwam dysonansu. W pierwszym kontakcie jest dokładnie to, czego się spodziewałem po zapachu. Jeśli potrzymać piwo w gardziołku do nagrzania, dość szybko uwalnia się wyraźny cynamon. W zapachu nie było, ale już retronosowo (tj. niejako „od wewnątrz” nosa) staje się wręcz dominantą, więc nie przesadzajmy z tym trzymaniem. Do głosu jeszcze bardziej zdecydowanie dochodzi wanilia, a na koniec (ta-daaam! na to czekałem!) papryczki habanero. Ale też bez przegięć, nie jak dobry kebab, który pali dwa razy ;), IMBCB nie trzeba popijać wodą.

Czy na świecie są lepsze RISy? Na pewno. Czy są lepsze RISy w cenie <100 PLN za 0,66? Jeśli tak, to myślę, że niewiele. To nie jest tanie piwo, ale zawsze można zrzucić się we dwóch. Warto.

Imperial Mexican Biscotti Cake Break - opis piwa