Ferguson i300 – Radio, którego chce się słuchać

Słuchacie jeszcze radia? Serio mówię, czy jest na sali lek… tzn. ktoś, kto słucha radia? Takiego prawdziwego, oddzielnego urządzenia, nie takiego w telefonie, co to jest jedną z aplikacji, koło aparatu foto, Google Maps (czy innego Waze’a), czy dyktafonu? Kiedy zastanawiałem się, czy tego typu urządzenia mają w ogóle rację bytu, trafił do mnie Ferguson i300.

Dwa i pół kilo sprzętu

Firma z Kościana znana jest w ostatnich latach szerszemu gronu przede wszystkim z FBOXów, na łamach ChcęTo Bloga opisywałem ich kamerę sportową, drzewiej mówiło się o nich przede wszystkim w kontekście tunerów satelitarnych, ostatnio wchodzą też na rynek z urządzeniami smart home. A tu nagle pokazuje się radio i to nie byle jakie. Przede wszystkim… wielkie, wręcz rzekłbym, że „krowiaste”. Spodziewałem się subtelnej skrzyneczki, a dostałem potężne, niemal dwuipółkilogramowe urządzenie, wielkości odbiorników sprzed kilkudziesięciu lat. I w sumie chyba właśnie o to chodziło – miało właśnie przypominać takie radia :), choć udająca drewno obudowa w dotyku jest oczywiście do bólu plastikowa. Inna rzecz, że gdyby i300 było 2-3 razy mniejsze, myślę, że nie byłoby w stanie generować aż takiego dźwięku. Dwa 30-watowe głośniki, spora, wychodząca na tył tuba basowa – jest moc! Jakość chyba też, choć warto pamiętać, że mój podział jakości głośników to: gra ładnie, gra brzydko, nie gra. W tym przypadku absolutnie mówimy o tej pierwszej kategorii.

Radio hybrydowe

W zasadzie i300 to nie radio, tylko urządzenie multifunkcyjne. Po pierwsze radio na wiele sposobów: analogowe, cyfrowe i internetowe. Jeśli kiedyś uważaliście, że w Polsce mamy za mały wybór stacji, chcecie posłuchać jakichś niszowych rozgłośni z USA, czy legendarnego Radia Luksemburg – pszebardzo! 🙂 Jeśli tego będzie Wam mało – zawsze możecie przesyłać pliki audio z komputera, czy smartfonu, przy użyciu DLNA lub Bluetootha. Za moich dziecięcych czasów radia słuchało się też ze względu na prognozę pogody. Z i300 w tym aspekcie jest łatwiej, bo nie trzeba nawet włączać urządzenia. Na 2,4-calowym kolorowym ekranie możemy sobie skonfigurować prognozę dla naszego miasta.

Do tego jeszcze zegarek z radiobudzikiem (przy potędze mocy tego radia możecie nawet cały blok obudzić 😉 ) i mamy naprawdę bardzo fajne, przydatne urządzenie. Może nie do końca mobilne ;), ale jeśli potrzebujemy radia w drodze, to przecież zawsze pozostaje nam smartfon (przy użyciu którego notabene można również sterować radiem). Ferguson i300 to trochę uśmiech ze strony firmy z Kościana do osób, które wciąż pamiętają jak to wyglądało kiedyś. I dowód na to, że da się pogodzić klasykę z nowoczesnością. Liczę tylko, że w kolejnej iteracji oprogramowania inżynierowie z Fergusona poprawią nieco jego intuicyjność.

Radio Ferguson i300 - opis