Przystanek Tleń Gose – Maliny i sól, ambrozja na lato!

Lato! Nareszcie lato! RISy w kąt (nie to, żebym nie lubił, dobry RIS zawsze na propsie, ale w taką pogodę takie jakoś ciężkie się te piwa wydają), bierzemy wywary rześkie, lekkie, idealne na tę pogodę. Dzisiejszy bohater wpadł mi w ręce niejako przypadkiem. Byłem u dzieci na obozie, zobaczyłem, że blisko jest browar Przystanek Tleń, wpadłem po Porter Rum BA i… kupiłem Gose. Tzn. Gose też :), przekonało mnie, że został piwem festiwalu na ostatniej BeerGoszczy. Czy było warto?

Maliny prosto z krzaka

Uwielbiam eksperymentować z kraftem, nawet czasami pijam wyjątkowe wynalazki ;), ale do słonych piw coraz bardziej się przyzwyczajam. W tym przypadku nie spodziewałem się fajerwerków – 12,5 plato nie kojarzy się z feerią smaków, ma być rześko i głowa ma nie boleć, wręcz wydawało się, że te niecałe 5% alko to za dużo na takie piwo. Bałem się tylko trochę tej soli.

W zapachu zaiste feeri nie było 🙂 Tzn. eksplozja jak najbardziej, ale ta jednowymiarowość kompletnie mi tym razem nie przeszkadzała. Czułem się wręcz, niczym bohater poezji Leśmiana (ale żadnej kobiety nie było 😉 ). Maliny. Wszędzie MALINY! Pachnące jakbym je świeżo zerwał i rozgniótł sobie na dłoni. Kosmos.

W smaku spodziewałem się, że będzie kwaśno i zaiste było. I bardzo dobrze, bo zestawienie kwasku ze zdecydowaną w tej warstwie (a siłą rzeczy w zapachu niewyczuwalną) solą, stworzyło całkiem fajny konglomerat. Co więcej, na 35 st. C na dworzu konglomerat nieprawdopodobnie pijalny. Taki izotonik z alkoholem, który wyczujemy dopiero, gdy wyjdziemy na słońce. Podstępna bestia 😉 Szkoda tylko, że w zasadzie nie do zdobycia poza browarem, ale jeśli będziecie kiedykolwiek w Borach Tucholskich lub w okolicy, warto zajrzeć na Przystanek Tleń. Poza pysznym piwem podobno też nieźle karmią, aczkolwiek widząc przed restauracją kolejkę – poddaliśmy się 🙂

Przystanek Tleń Gose i Maliny - opis piwa