Ursa Maior Dwa Winne Misie – Podstępny kompot bez lakieru

Ja to niepoprawny jestem. Usiłowałem znaleźć na Untappd ile wypiłem Flanders Red Ale’i, ale zdaje się, że jednak nie ma takiego badge’a. Tak, czy siak (tu mrugam do żony, #kmwtw), począwszy od księżniczki Burgundii, za każdym Flandersem mówiłem sobie – nigdy więcej. „Kompot” z browaru Ursa Maior wpadł mi w ręce… przypadkiem, nieco z własnego gapiostwa. A skoro już jest, to przecież nie wyleję?

Nie te Misie

Browar z Uherc… Uherców… kurde, z Bieszczad, no! jakoś nie wbił mi się do głowy niczym szczególnym. Może dlatego, że miałem zeń tylko trzy piwa – średnio udanego niby-RISa, Black IPA (kiedy jeszcze nie wiedziałem, że nie lubię tego stylu) i ponoć znakomitego Golden Ale’a. Tego ostatniego… oddałem znajomemu, który zaholował mi do warsztatu auto, po tym jak zepsuło się kwadrans po wizycie w Piwomaniaku. Czymże jednak byłoby życie bez dawania szans? Wiedziałem, że Dwa Misie z Ursy to Belgian Strong Ale i tak sobie pomyślałem, biorąc, że pewnie te to leżakowane w beczce po winie będą. Ta, srinie, nie winie. Wiedząc jak smakują flandersy, otwierałem z lekką (dobra, sporą) obawą.

Kompot kwaśny, ale smaczny

Kolor krwawy, przezroczysty, trochę jakby oglądać świat – choć nieco zniekształcony – przez czerwone okulary. W zapachu jest kwasek, są dzikie drożdże, jest sporo czerwonych owoców. Bardziej lekko przefermentowanych, niż świeżych, no ale na upał kwasek miszcz, c’nie? 🙂 Ale jest bez wątpienia aspekt pozytywny – nie czuć tego cholernego acetonu, octu też nie, generalnie jest – hmmm – cywilizowanie? Pijmy zatem.

Ufff… To jest – ku mojemu zaskoczeniu – smaczne! Zaledwie 4,5 procent alkoholu z >15 BLG sugeruje słodkość, ale bardzo fajnie przeciwstawiają się jej kwaskowate owoce i odrobina stajni. Z tym ostatnim deskryptorem mam kłopoty, przy okazji powącham prawdziwą stajnię, ale mam wrażenie, że to właśnie to. Żaden ze składników nie przeważa, bardzo fajnie się to wszystko składa, a „Two Guilty Bears” (na taki aspekt „winy” 😉 wskazuje etykieta) znikają ze szkła w tempie zaskakująco szybkim jak na mnie i na styl. Może dlatego, że wedle opinii krążących po sieci, nie mają wiele wspólnego z Flanders Red Ale? Ale wiecie co? Mam to gdzieś. Ważne, że mi smakują. Wy przed sięgnięciem po to nieco jak dla mnie zbyt drogie (ok. 13 PLN) piwo zastanówcie się, czy nie przeszkadza Wam to, że będzie wyraźnie kwaśne. Jeśli nie – bierzcie. Te misie nie są niczemu winne – zasłużyły na nagrodę 🙂