LG Q6 – Ekran jak flagowiec, kompromisy ze średniej półki

Szanuję LG. Za wiele rzeczy, począwszy od tego, że mając za miedzą pewną konkurencyjną – nie tylko w branży smartfonowej – firmę nie poddają się i walczą. Ba! W tym roku nawet to oni przetarli szlak, gdy ekran z minimalnymi ramkami pojawił w modelu G6. I jak się dość szybko okazało – nie tylko w nim.

Ekran ze starszego brata

Tego typu akcje to nie nowość u LG. Pamiętacie serię X? To takie telefony, w których każdy miał coś z flagowca, jeden element. X Power przetrwał nawet do kolejnego sezonu, edycja X Power 2 jest dostępna na rynku. No i wersja z topowym ekranem, która – chyba w celu upodobnienia do flagowca – zmieniła nazewnictwo na Q. Stawiam, że w przyszłym roku będzie Q7 i tak dalej.

Wyświetlacz Full Vision. No kurde uwielbiam to rozwiązanie i tyle 🙂 W G6 zakochałem się od pierwszego dotyku (cicho, świntuchy 😉 ). Geeka, który co chwila zmienia smartfony, ciężko przekonać do jakiegoś modelu na dłużej, ale tu się udało i flagowiec od LG gości w mojej kieszeni na stałe. Wąziutkie ramki, sprawiające wrażenie, że cały telefon to ekran, brak poczucia marnowania miejsca, że o bardzo ładnym obrazie nie wspomnę. No ale cholera flagowiec to flagowa cena i jestem w stanie zrozumieć, że wielu będzie tylko na niego tęsknie patrzeć i będzie musiało zadowolić się czymś mniej… tzn. tańszym.

Gotowi na kompromisy?

Da się! 🙂 Powtórzę się, że szanuję LG za to, że ekran Full Vision wylądował w telefonie ze średniej półki. Mamy 18:9, podział ekranu na dwa kwadraty, dokładnie to, co w starszym bracie. Cudów jednak nie ma – kompromisy muszą być, telefon z Full Vision bez kompromisów to G6. Pytanie, czy/jak konieczność ustąpienia w niektórych kwestiach wpływa na codzienne użytkowanie?

Szczerze mówiąc w czasie, gdy Q6 robił za mój główny telefon, brakowało mi tylko czytnika odcisków palców. Szkoda, że akurat na tym trzeba było oszczędzić, bo o ile w Q6 bardzo dobrze działa rozpoznawanie twarzy, to jednak zajmuje wyraźnie dłużej, niż dotknięcie płytki, no i trzeba podsunąć telefon pod facjatę. Wydajność ku mojemu zaskoczeniu dała radę. Nie jestem fanem Snapdragonów 4xx, ale jeśli dołoży się im przynajmniej 3GB pamięci, to – well – tygrysami wciąż się nie staną, ale wypasiony wilczur wystarczy 😉 To naprawdę jest dobry telefon na co dzień. Wszystko działa, nawet jeśli czasem na chwilkę się zamyśli. Obudowa, choć plastikowa, nie jest tandetna i fajnie udaje szczotkowane amelinium 😉 Telefon robi wrażenie wyraźnie lżejszego od G6, ale wciąż wytrzymałego. Jeden aparat? To średniopółkowiec, nie oczekiwałem rozwiązania z G6 (choć światło f/2,2 to trochę słabo). Micro USB i brak Quick Charge? To może boleć, ale z drugiej strony mi baterii wystarczało bez problemu do końca dnia.

LG Q6 to bardzo przyzwoity telefon, choć w mojej opinii nieco przeszacowany cenowo. Rynek jednak szybko urealnił ceny G6, więc myślę, że na serwisach aukcyjnych „Q” szybko pojawi się za kwoty bardziej akceptowalne. Pewnie jak spojrzycie w dół na grafikę, to spytacie czemu zatem się zastanawiam? Bo kocham moje G6 🙂

LG Q6 - opis graficzny