Lowenbrau Hefe Weissbier – Wielki browar, dobre piwo

Dobre piwo = mały browar. Taką klapkę w mózgu otwiera sobie każdy kraftowy neofita i w sumie nawet jak mu na dłużej zostanie, to nic złego. No bo nawet jeśli taki AleBrowar się rozrośnie i wejdzie do Lidla z Rowing Jackiem i przyległościami, to wciąż w porównaniu do gigantów będzie… no kurde, robakiem małym będzie.

Dlatego też, gdy kolega przywiózł z Wiednia dwa piwa i zaprosił pod platan na podwórku ;), miałem mieszane uczucia. Tzn. Jacek – nothing personal ;), nie co do towarzystwa, ale względem piwa. No bo żeby mi, beer-geeku ;), lagera i weizena, warzonego niby przez franciszkański, ale wielki (>1 mln hekto rocznie) browar? A tu niespodzianka. Już sam lager bardzo fajnie się piło, ale gdy przyszło do Franziskanera… Kurde, widziałem to piwo zdaje się parę razy w Polsce, ale nie miałem (przynajmniej tak sugeruje Untappd) okazji spróbować.

Browar wielki, a smak kraftowy

Po zrzuceniu kapsla poczułem się jak minionek 🙂 Kojarzycie, że te urocze żółte stwory uwielbiają banany, no nie? No to ja wpychając kinol do butelki czułem jakby ktoś wcześniej wepchnął tam z kilogram bananów. Jest gęsto, słodko, pulpowo, po prostu piwo bananowe, z delikatnymi gdzieś tam w tle goździkami. Barwa – well, tu nie mogę zbyt wiele powiedzieć, bo nocą, pod drzewem, z odległą o kilkanaście metrów latarnią ciężko rozróżniać odcienie kolorów. Pewne jest, że zawartość szkła (nie butelki, szkło ze sobą wziąłem 🙂 ) była mocno mętna. W smaku jakoś ciężko było mi wyróżnić cokolwiek innego, niż banan! Gęsty, soczysty, płynny 😉 banan, smakujący jak pulpa, ale bez krztyny osadu. Smakuje gęściej niż etykietowe 12 BLG, wciąż pozostając mega pijalne, na dobrą sprawę mógłbym wciągnąć je na raz. Koncerny, tak mi róbcie!

Pora na urlop

Przeszło 2 lata, 317 wpisów i tylko jedna sytuacja, gdy z przesytu zrobiłem sobie tydzień przerwy. Dlatego teraz udając się z rodziną poza granice naszej pokręconej ostatnio Ojczyzny robię sobie urlop również od bloga. Zaglądajcie na Facebooka i Instagrama, tam pewnie będę coś wrzucał, ale na bloga z kolejnym tekstem wracam dopiero na początku września. Życzę Wam udanej końcówki wakacji, a ja dołożę wszelkich starań, by udała się mi i mojej rodzinie 🙂