Emejzing dla bogatych fanbojów

Czekałem z tekstem o gadżetach na prezentację nowych iPhone’ów, ale wieści był tak ciekawe, że poszedłem spać i w efekcie „wtorkowy” materiał piszę dziś. Bardziej quasi felietonowy, niż gadżetowy, ale to już chyba ostatni taki przez dłuższy czas. Wybaczcie – kamerę FHD170 od Fergusona jeszcze testuję, z jednym ze smartfonów czekam na premierę (chyba jeszcze nie mogę o nim pisać), a Natural Case na moją G6 przyjdzie z 3MK lada dzień. Pozostaje więc się pośm… tzn. ponaigrywać merytorycznie, bo u Apple po raz kolejny nie tylko emejzing, ale i cała reszta okazują się wtórne.

Leżący sam się kopnął

Nie będę się naśmiewał, bo naprawdę szanuję telefony Apple. W zasadzie najlepszym podsumowaniem tak długo wyczekiwanej jubileuszowej konferencji w Cupertino był fuckup z FaceID.

I choć w zasadzie nic więcej nie trzeba (grunt to umoczyć przed milionami ludzi swoją „lokomotywę”, jedną z niewielu faktycznych nowości w Apple’owskim „iksie”), nieodmiennie bawi mnie, gdy fanatycy produktów z jabłkiem ekscytują się domniemanymi nowościami, składającymi się – jak zakładam – na ten legendarny Apple’owski emejzing. Wąskie ramki? Było (LG G6 – ba, nawet Q6! i Samsung S8/S8+). Odblokowywanie twarzą? Było, od dawna w Androidzie, w S8+ nie dałem rady oszukać (wcześniej niestety się dawało). Fakt, że tak będzie można autoryzować transakcje finansowe jakoś wcale mnie nie cieszy, a wręcz przeciwnie. Wsparcie dla HDR/Dolby Vision? Było (j.w.). Ekran „super retina”? Niecałe 500 ppi, przy 800+ Xperii XZ Premium? Ja tam różnicy wielkiej nie widzę, ale jeśli walczymy na liczby, to nie kompromitujmy się, twierdząc, że jesteśmy bardziej emejzing od reszty. Podwójny aparat ze światłem 1.8 i 2.4+OIS? No OK, to wciąż jest rzadkość, ale żeby od razu orgazm?

Sprzedaj auto, kup emejzing

W śródtytule wcale nie ma przesady. Za ponad 5k PLN można kupić może nie zajebisty, ale jeszcze całkiem dobrze jeżdżący samochód (mój stary sprzedałem za niewiele ponad 3 tysiące). To, ile sensu (TL;DR – niewiele) jest w zakupie telefonu (!) za tak chore pieniądze najlepiej opisał dziś Michał Górecki. I nie mówcie mi, że jest iPhone 8 (bo jest wtórny) i że „najtańszy” iPhone X kosztuje 999 USD, bo to wciąż nie jest „tylko” 999. To jest AŻ 999.

I choć z tegorocznych nowości najbardziej oczarowało mnie LG V30, super mi się korzysta z Xperii XZ1, to wciąż nie czułbym braków wydajności używając LG G6 i X Performance, dostępnych w cenach bardziej akceptowalnych. Pisząc o Apple niezmiennie powtarzam, żę choć z jednej strony mnie to irytuje to z drugiej podziwiam firmę z Cupertino za wychowanie sobie wyznawców, którzy kupią każdy następny telefon z Jabłkiem w logo, bo tak. Niektórzy – jak mój brat, pozdro 😉 – nie będą nawet usiłowali tego uzasadniać, inni jak Przemek Pająk (którego szanuję za to jak wygląda Spiders Web) będą próbowali ze wszystkich sił znaleźć argumenty uzasadniające to, że wtórność pozostaje emejzingiem. Mnie to nie przekonuje. Jak kiedyś powiedział jeden z moich kolegów: „Nie bez przyczyny, ktoś to jabłko nadgryzł i zostawił”.  Czy iPhone’y to świetny sprzęt? Bez wątpienia tak. Czy wart wydania nań TAKIEJ kasy? W życiu.