Katalonia pałką zatrzymana

Nie będę się snobował na wielkiego znawcę międzynarodowej polityki i fachowca od Półwyspu Iberyjskiego. Po prostu z niedowierzaniem patrzyłem na to, czego doświadczała wczoraj Katalonia. I niezależnie od tego, co o tym wszystkim mówi konstytucja Hiszpanii, obserwując sytuację jako zwykły obywatel – no k***a, nie wierzę. I nie potrafię zaakceptować.

Gdy naród chce secesji

„A jakby Śląsk chciał się odłączyć? Albo Kaszuby? To co, mieliby im pozwolić?” – zapytała moja żona, gdy pokazałem jest sceny z Katalonii.

„Trudne pytanie” – pomyślałem na początku. Ale po kwadransie doszedłem do wniosku… że czemu nie? Oczywiście patrząc z punkty widzenia zwykłego człowieka, zjadacza chleba naszego powszedniego. No bo skoro:

  • stanowią oddzielną, jednorodną grupę kulturową
  • mają swoją tradycję
  • mają swoje miejsce na ziemi
  • język kurde nawet swój mają!
  • a przede wszystkim CHCĄ – to czemu nie?

W końcu demokracja polega na tym, że dajemy narodowi (bądź zainteresowanym grupom) głosować i większość decyduje! A niby dlaczego ja, warszawiak, miałbym decydować, czy Kaszubi chcą secesji? To ich życie, ich świat, ich kraina i ich decyzja, która przede wszystkim wcale nie musi pójść po myśli secesjonistów!

Katalonia nie obchodzi świata?

Jakiś taki się poczułem lewicowo-anarchistyczny, ale dlaczego nie dać Katalończykom najpierw prawa głosu a potem – tak! – prawa stworzenia własnego państwa? Czy to zmieni cokolwiek w życiu reszty Hiszpanów? Mam wrażenie, że nic nie zmieni, poza urażonym ego i bólem serca, że „źli ludzie wyrwali im kawałek kraju”. Tak samo mogliby jeździć do Barcelony, tak samo Barca grałaby w La Liga, tak samo tłumy ludzi przyjeżdżały odwiedzać Sagrada Familia, a na wymianie handlowej między Katalonią i Hiszpanią nikt nie byłby stratny. Tam samo byłoby ze Śląskiem, czy Kaszubami. To nie jest Kosowo, Naddniestrze, czy Zachodni Brzeg Jordanu i Strefa Gazy, gdzie zaszłości kultury i/lub wiary chyba nigdy nie pozwolą na to, żeby było normalnie.

Katalonia i to, się tam działo wczoraj, to wyłącznie problemy polityków, którzy prędzej zginą, niż pozwolą sobie na porażkę. Czy może inaczej – prędzej pozwolą kierowanej przez siebie policji bić bezbronnych ludzi w imię nie wiadomo czego, niż sami przyznają się do błędu. Bo nic nie usprawiedliwia katowania pałą i kopania bezbronnego człowieka, którego jedyną „winą” jest to, że poszedł zagłosować. To, co widziałem wczoraj w telewizji i w necie, to co widziała nie mogąca w to uwierzyć Katalonia, nie miało prawa zdarzyć się w cywilizowanym europejskim kraju. Politycy, którzy wydali takie polecenia, powinni smażyć się w piekle. To, co się działo w Katalonii i fakt, że nikt oficjalnie na to nie reagował, to porażka Hiszpanii, Europy i świata.

Zdjęcie hiszpańskiej policji z demonstracji w Madrycie w 2012 roku (by Popicinio from Madrid, Spain (20121114194834 Uploaded by ecemaml) [CC BY-SA 2.0], via Wikimedia Commons