Sony Xperia XZ1 – Niby mniejsza, ale lepsza

Nawet najlepsze rzeczy, gdy nieprzerwanie wyglądają tak samo, zaczynają się najzwyczajniej w świecie… nudzić. Nigdy na łamach ChcęTo Bloga nie ukrywałem, że lubię smartfony o Sony, a jednak „zdradziłem” Japończyków dla LG, zakochując się w G6. Dlatego raduje me serce informacja (choć nieoficjalna), że w miniony czwartek byłem na premierze ostatniego telefonu Sony w stylistyce Omnibalance. I tym bardziej cieszę się, że Xperia XZ1, bo o niej mowa, pozostawi po tej lnii bardzo dobre wspomnienie.

Xperia XZ1 – pierwsza z Oreo

XZ1 mam okazję testować już od jakiegoś czasu, a całkiem niedawno bawiłem się XZ Premium. Modelem niby lepszym, bardziej wypasionym, który mnie… mocno irytował. Przede wszystkim szklanymi pleckami, które powodowały, że przy mojej obsesji wszechobecnych smug miałem ochotę bez przerwy go wycierać. No i – well – nie wyglądało to najlepiej. Do tego był wielki i średnio poręczny.

Xperia XZ1 jeden za to ujęła mnie od pierwszego wejrzenia. Mniejsza, bez ostentacyjnego rzucania się w oczy, no i – dzięki! – aluminiowa! Wreszcie. Szkła z XZ Premium wcale nie odbierałem jako ekskluzywne, było pretensjonalne. „Jedynka” to taki trochę James Bond – umiejętnie wtapia się w tłum, ale gdy trzeba, stać ją na bardzo wiele. Nie przeszkadza mi nawet to, że tym razem mamy do czynienia z ekranem „tylko” Full HD, podczas gdy Premium dysponowała jedynym do tej pory smartfonowym wyświetlaczem w standardzie 4K. Ten aspekt traktuję jako połączenie eksperymentu i „proof of concept”.

– Patrzcie, zrobiliśmy ekran 4K! I działa! Fajnie jest, nie?

– No tak. Ktoś tego potrzebuje/używa?

– No… nie.

A tak mamy same korzyści. Koszty panelu mniejsze, zużycie baterii też (wystarcza bez problemu na cały dzień), a subiektywna jakość obrazu i tak wciąż świetna.

Co poza tym? Sporo rzeczy znanych z poprzednika: super slow motion 960 fps, świetne głośniki, predykcyjny autofokus, pomagający w fotkach dynamicznie poruszających się obiektów, optyczna stabilizacja z tyłu, 13-megapikselowa matryca do selfie.

Co nowego? Kreator 3D, który jest dla mnie bardzo fajną, ale wciąż ciekawostką – nie potrafiłem zeskanować moich synów tak, by NIE wyglądali jak stwory z horroru. No i – tadaaam, witajcie w ułamku procenta! – od samego początku Android Oreo! O wydajności nie powiem wiele, ten telefon niezależnie od systemu jest piekielnie szybki. Tym, co w nowym Andku ujęło mnie najbardziej, jest tryb Picture in Picture. Korzystasz z nawigacji, a musisz zadzwonić? Wciskasz przycisk Home, wchodzisz do głównego menu, a mapy minimalizują się do małego ekraniku. Z YouTube też działa. To faktycznie się przydaje.

Sony Mobile Polska umie w imprezy 🙂

Pisząc o nowym telefonie nie można nie wspomnieć o wprowadzającej go oficjalnie na rynek imprezie. Sony zdecydowanie umie w imprezy 🙂 Nie ma kreowania atmosfery luksusu, nie ma nadęcia ani sztucznego elitaryzmu, nie ma zbyt wiele marketingowego bullshitu. Są za to Bardzo Ważni Ludzie z Polski i Europy, z dużym dystansem do siebie (pokażcie mi szefa marketingu na EU, który wyjdzie do mediów w… kimonie), parę minut opowieści, a potem muzyka, pyszności, oglądanie telefonów i ich możliwości, no i oczywiście rozmowy w podgrupach, bo tak się najlepiej robi biznes. No i część artystyczna – o ile Maciej Stuhr robił wrażenie, że występował za karę, to aktor Adam Fidusiewicz, beatboxer Marcel Borowiec oraz tancerz Michał „Kaczorex” Kaczorowski dali fajny, dynamiczny show. Szybki, przyjemny do oglądania, widowiskowy i bez zacięć.

Taki jak Xperia XZ1.