Ferguson EyeDrive FHD170 – Tani i dobry wideorejestrator

Od dawna chciałem mieć samochodowy wideorejestrator. Fanem Youtube’owej serii „Polskie Drogi” jestem chyba od ‚nastego odcinka. Regularnie nie mogę wyjść z szoku jakie pomysły wpadają do głowy kierowcom spod znaku husarii (moje ulubione to tzw. hamowanie klaksonem) i zastanawiam się od kilku lat jak to jest, że ludzie widzą na drodze takie sztuki, a ja jakoś nie. W sumie nie to, żebym narzekał, Polskie Drogi to dla mnie przygotowanie na to, co może się zdarzyć (np. facet z naprzeciwka wpadający w poślizg i jadący prosto na mnie), przynajmniej po części wyrabiając podstawowy automatyzm reakcji w sytuacjach kryzysowych (dżizas, ale zdanie – moja Żona już teraz pewnie uśmiecha się z przekąsem 😉 ). Przez cały ten czas miałem wrażenie, że „kamerka” w aucie przyciąga takie sytuacje. No to zapnijmy pasy – dzięki uprzejmości Fergusona trafiło do mnie urządzenie pod nazwą EyeDrive FHD170.

Wygląda na droższy

Zawczasu powiem, że nie, nie miałem wypadku (odpukać), ani nie widziałem wyczynów godnych publikacji w Polskich Drogach. FHD170 jednak regularnie przypinam do szyby w aucie. Dobry lans nie jest zły ;), tym bardziej, że sprzęt od Fergusona nie wygląda, jakby kosztował 200 PLN. Już sam wygląd robi wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z urządzeniem kilkakrotnie droższym, ze zdecydowanie wyższej półki. A potem… i tu Was (może?) zdziwię, bo potem wcale nie ma zawodu, choć dla kilku łyżek dziegciu miejsce też się znajdzie 😉

Menu jest jasne i zrozumiałe, choć co do przejrzystości to miałbym parę uwag. To, którą opcję akurat wybraliśmy, nie jest oczywiste, więc najlepiej sprawdzić to na mikrofonie. Tj. wybieramy „mikrofon-włącz” i jeśli po wyjściu z menu na ekranie kamery pokaże się przekreślona ikonka mikrofonu, to znaczy, że jest odwrotnie, niż myśleliśmy 🙂 To jednak żadna przeszkoda, bo jak się przyzwyczaimy, to wszystko idzie jak z płatka.

Wideorejestrator FHD170 stara się ułatwić nam sprawę najbardziej jak się da, możemy bowiem wybrać opcję uruchamiania po włączeniu silnika. Z tej akurat nie korzystam, wolę, żeby sprzęt działał, wtedy kiedy chcę ja, a nie on. Gdy już się uruchomi, na górnym pasku widzimy wielkie czerwone kółko i jakość nagrania, zaś na dole – godzinę i datę.

Ważne, że widać rejestracje

Jakość nagrania jest dobra, chwilami nawet (przy czystej szybie 😉 ) bardzo dobra. Niekoniecznie oglądałbym ją w pełnych detalach na telewizorze 4K ;), ale to co najważniejsze widać – bez problemu da się odróżnić numery na tablicach rejestracyjnych mijających nas samochodów. Szerokokątny obiektyw zbiera dużo, chwilami aż sam byłem zdziwiony, że auto obok widzę kątem oka – i na ekranie rejestratora. Oczywiście sam ekran po krótkim czasie się wyłącza, a o zapisie informuje nas ikona w prawym górnym rogu.

Nagrywać możemy – cóż, w zasadzie tyle ile chcemy, by nawet przy 2-gigabajtowej karcie, gdy skończy się miejsce, automatycznie zaczną się kasować najstarsze nagrania. Ale bez obaw – FHD170 jak każdy porządny wideorejestrator sam zablokuje do edycji aktualne nagranie, jeśli wbudowany czujnik wstrząsowy odczuje, że ktoś w nas przydzwonił (albo my w kogoś). Oczywiście możemy też zablokować „z ręki”, odpowiedni guzik widać na obudowie, jest oznaczony wykrzyknikiem. Pamiętajcie tylko, by wciskać do momentu, gdy usłyszycie bipnięcie. Niestety przyciski w FHD170 są równie responsywne jak „trafiony” żul pod Biedronką, do momentu, gdy pokaże mu się piniendze.

Jak już mam się czepiać, to warto zaznaczyć, że umiejscowienie wtyczki do ładowania jest mocno niefortunne. OK, w zestawie jest ładowarka z odpowiednio zagiętym końcem, ale w dzisiejszych czasach w samochodzie podpinamy głównie telefon. Przyda się więc rozgałęźnik, a do niego podłączymy zwykły kabel USB. Warto też napomknąć o dziwnym standardzie plików wideo – domyślny odtwarzacz w Windows 10 ich nie odpala, Chromebook też odmawia współpracy. Otwierają się wyłącznie w Windows Media Playerze.

Wideorejestrator na każdą kieszeń

Trochę się poczepiałem, ale tak naprawdę – jak mawiał klasyk – minusy nie przesłaniają nam plusów. Tzn. mi nie przesłaniają. EyeDrive FHD170, choć obawiałem się, że rozdzielczość FullHD okaże się być zbyt niska, w pełni spełnia cele, które stawiam przed tego typu urządzeniem. Nagrywa w dobrej jakości, widać dużo, nie ma ryzyka, że przegapi moment, gdy ktoś wyjedzie z podporządkowanej ulicy i zrobi Ci krzywdę. No i bez ryzyka możesz ściemniać, że dałeś/aś za niego co najmniej trzy razy tyle 😉

Warto.

wideorejestrator EyeDrive FHD170 - widok z przodu wideorejestrator EyeDrive FHD170 - widok ekranu
wideorejestrator EyeDrive FHD170 - scena z jazdy