Widawa Porter Wędzony Rum BA – Rodzynki z ogniska

Wybaczcie drobne opóźnienia, ale ostatnio notuję, że posiadam za mało dnia w odniesieniu do obowiązków. Różnych – również tych pisarskich, bo wciąż (może naiwnie? 😉 ) zakładam, że Ci z Was, którzy tu są, to nie wyłącznie boty, więc pewnie czekacie na reckę piwa. A na mój wolny czas czekał Porter Wędzony z Widawy, leżakowany w beczce po rumie 🙂

Chrząstawskie Królestwo Portera

Z moją opinią na temat piw z Browaru Widawa bywa różnie. Co więcej – boję się, gdy widzę, że będą coś zapowiadającego się smakowicie leżakować w beczce po szlachetnym alkoholu. Niestety zbyt często zdarzało się, że takie piwo zapowiadało się na cudo, a okazało się kwasem. I to mam wrażenie, że takim bardziej spontanicznym, niż zamierzonym. Jednego jednak można był pewnym. Jeśli tym piwem jest porter wędzony, to na pewno w Chrząstawie uwarzą go dobrze. W tym aspekcie Wojtek Frączyk król, tak jak lew jest król dżungli. I w portery i w wędzonkę.

Na cudo z Widawy z beczki po rumie zajrzałem do stołecznego zajrzałem do stołecznego Jabeerwocky. To ostatnio moje ulubione miejsce, bo raz, że fajne rzeczy na kranach, a dwa – jedno z niewielu, gdzie można zamówić degu-deskę. Bo ja to taki dziwny jestem – wolę dużo małych piw, niż mało dużych 😉

Pyszne, ale zbyt słodkie

Zapach mi się bardzo spodobał. Na początku słodycz i gęstość, jak się lało z kranu to też widziałem, że kapią krople wielkie i obłe jak olej silnikowy. Słodycz ewidentnie z beczki po rumie, takie czadowe rodzynki, ale wciąż przecholernie słodkie. Za nimi wciąż wyraźna, ale nie dominująca, wędzonka. Słodkie rodzynki dymione nad ogniskiem? Kurde, no chyba tak.

W smaku – no kurde, mi smakuje, wiecie, że jestem łasuch – też ta słodycz, ale chyba jednak za bardzo. Wręcz jak dosłodzone smakuje, jest wylepiająco i melasowo. No i wciąż te nieśmiertelne rodzynki z ogniska. Wędzonka mega wyraźna, choć z tej beczki brakuje mi drewna, wanilii, tego typu rzeczy. Chyba wolałbym wyższe odfermentowanie. Nie byłoby problemu z alkoholem, tutaj i tak nie było go kompletnie czuć, więc kilka procent więcej nie zrobiłoby różnicy, a nie byłoby to tak cholernie słodkie. Wciąż dobre, mniam mniam :), ale nie każdemu podejdzie.

Foto pożyczyłem z FB Browaru Widawa. To niekoniecznie ten porter, o którym piszę, bo jestem łoś i tamtemu nie zrobiłem zdjęcia 🙁