Wypożyczalnia szampanów, czyli dokąd zmierzasz, świecie?

Nie wiem, co powiedzieć. Autentycznie nie wiem. Zawsze mam w głowie milion (no dobra, z pięć) pomysłów na błyskotliwe rozpoczęcie weekendowego (tak, wiem, że jest wtorek :/ ) felietonu. Teraz wystarczył jeden tweet Asega, by z jednej strony dać mi pomysł na tekst, ale z drugiej – kompletnie wybić kreatywność w aspekcie błyskotliwego początku. No bo sami przyznacie, że autorów poniższego pomysłu nie przebiję?


Sztuczne życie

Rzadko się zdarza, że do tego stopnia odbiera mi mowę. I zastanawiam się, czy nad tym, co przeczytałem, powinienem się bardziej roześmiać, czy zapłakać? Z jednej strony taka wypożyczalnia, to całkiem fajny pomysł na biznes, prawda? Nie dość, że taki szampan, czy torebka w zasadzie się nie zużywa (bukiet bardziej, ale jak jest dobry, to pewnie i chętnych będzie sporo), a jak już zacznie, to można sprzedać na Allegro, szampana wypić, a kwiaty do wazonu wstawić. Żyć nie umierać!

Pytanie jednak jak smutne mają życie ludzie, którzy z czegoś takiego korzystają? Jak bardzo fasadowa, pełna sztuczności i fałszu jest ich egzystencja? Czy naprawdę ten świat jest tak popieprzony, że o tym, jacy jesteśmy, świadczy to co mam… albo sorry, z czym się pokazujemy (bo przecież kurier nerwowo przestępuje z nogi na nogę, bo musi zawieźć bukiet i szampana do następnej klientki)? Nie zamierzam krytykować, czy oceniać, ale obawiam się, że nie potrafię zrozumieć.

Wypożyczalnia szczęścia?

Wiem, że nasz kraj jest daleki od bycia oazą szczęścia. Że w niemieckim Lidlu ceny bywają nawet o 80 procent niższe, niż w Polsce, mimo iż porównanie zarobków w obu krajach może przyprawić o śmiech – przez łzy. Że dla wielu młodych pojęcie „pracy na etat” jest jak bajki z mchu i paproci, co znakomicie pokazuje Kamil Fejfer w swojej cholernie smutnej książce „Zawód”. Co jednak kieruje ludźmi, dla których powstaje taka wypożyczalnia? Chęć przeżycia pozorów szczęścia? Chęć pokazania się przed innymi, podbicia własnego ego i samooceny na poziomie Rowu Mariańskiego? Chęć uwierzenia przez chwilę, że mogę poczuć się bogatszy/a?

A dupa tam. Równie dobrze, można pójść na piwo. Po wypiciu odpowiedniej ilości zaczniemy czuć się znacznie lepiej. Oczywiście jeśli przegniemy, to rano będzie tak jak po wypożyczalni – kac i jeszcze większy spadek poczucia własnej wartości. Ale przynajmniej będzie smacznie.