LG V30 – Znalazłem Graala, czyli smartfon kompletny

W zasadzie gdybym pisał tylko o smartfonach, mógłbym tym tekstem zakończyć bloga. Pewnie nie na zawsze, kiedyś sytuacja się zmieni, ale na teraz – poszukiwania telefonu idealnego mogę uznać za zakończone. LG V30 ma wszystko czego oczekuję, a jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić, niebawem się zmieni.

Co zrobić, żeby w świecie smartfonów, w tym szaleńczym wyścigu zbrojeń, czymkolwiek jeszcze się wyróżnić? To trochę jak z cytatem przypisywanym Einsteinowi, że ktoś nie wie, że czegoś nie da się zrobić, przychodzi i to robi. No bo w sumie, kto przy zdrowych zmysłach pomyśli, żeby profesjonalną kamerę zastąpić… smartfonem? Nawet drogim smartfonem – ale to wciąż 1/10 ceny klasowego sprzętu dla zawodowca!

Obrazie, ty szmato 😉

Nie spodziewam się, by filmowcy gremialnie przerzucili się na LG V30, tym niemniej znam przynajmniej jedną osobę z branży, która zobaczywszy nowego „nadflagowca” LG stwierdziła, że w takim razie nie kupi iPhone’a (ha! tyle wygrać! 🙂 ). Choćby dlatego, żeby „na w razie czego” mieć w kieszeni backupa, który pozwoli nagrać kilka scen i poddać je potem postprodukcji tak samo, jak przy zwykłej kamerze.

To wszystko dzięki CineLog, takiemu „RAW dla filmowców”. Nazywany potocznie „szmatą” nieskompresowany obraz pozornie wygląda brzydko, jak wypłowiała właśnie szmata, ale to pozory.  Bez konieczności „kastrowania” go do możliwości 8-bitowego kodeka, mamy do dyspozycji znacznie więcej danych. Biel nie jest przejarana, a czerń nie sztuczna, a mając do dyspozycji profesjonalny soft, można z tego zrobić cuda. W zasadzie bez niego też można – amatorzy mają do dyspozycji 15 predefiniowanych profili kolorystycznych. Jeśli chcemy żeby było jeszcze bardziej filmowo, możemy nawet ustawić nagrywanie w „kinowych” 24 klatkach na sekundę (jeśli nie chcemy, to maksymalnie możemy wykorzystać 60 fps, a w 4K – 30 klatek na sekundę).

Alkohol z kieliszka, soczewki ze szkła

W ogóle aparaty LG od modelu G5 bardzo mi się podobają, przede wszystkim fajne – choć czasem mogą się wydawać festyniarskie 😉 efekty pop-out, czy też możliwość przeskoczenia jednym kliknięciem na znacznie szerszy plan. W V30 jest tak samo, ale lepiej 🙂 Główny obiektyw jest jeszcze jaśniejszy (f/1.6), dystorsja przy szerokokątnym jest praktycznie niewidoczna, a soczewki nie są już plastikowe tylko szklane. Czy to ostatnie robi aż taką różnicę? Przyznam szczerze, że nie wiem, ale podobała mi się analogia Jarka Bukowskiego z LG, gdy zapytał na premierze, czy szlachetny alkohol wolelibyśmy pić z plastikowego kubeczka, czy kryształowego kieliszka. Well – touche.

Fani dobrej jakości muzyki natomiast doczekali się wreszcie DACa w wersji dla Europy! Ja żadnym ‚filem nigdy nie byłem ;), ale nawet ja czuję różnicę. Przede wszystkim między włączonym i wyłączonym Hi-Fi Quad DAC, jak i przy przełączaniu między profilami. Warunkiem są oczywiście kablowe słuchawki, ale nie muszą to być koniecznie dołączone do zestawu pchełki Beoplay (z firmy znanej takim dinozaurom jak ja bardziej jako Bang&Olufsen. Wyrywa z butów i tyle.

Nie wygląda na 6 cali

A poza tym jest przede wszystkim ślicznie. Aluminium i szkło, choć tył mocno się palcuje, to nawet CEO światowej firmy nie wstydziłby się położyć przed sobą V30 na biznesowym spotkaniu. Standardowo oczywiście wąziuteńkie ramki, dzięki czemu telefon nie robi wrażenia 6-calowca (a dokładnie taki ekran ma). 158 gramów to masa zdecydowanie akceptowalna, w standard MIL-STD-810G wierzę od momentu, gdy G6 spadło mi z ponad metra na beton i skończyło się widoczną wyłącznie pod słońce drobną rysą na pleckach, w basenie też można fotki robić 🙂 Poza tym ekran OLED QHD zgodny z Dolby Vision i HDR10 wygląda olśniewająco, a nowy tryb Always On pozwala przełączać podstawowe funkcje i operować odtwarzaczem audio bez rozjaśniania ekranu. Wydajność? Benchmarkom nie powinno się wierzyć, ale ponad 170 tysięcy w Antutu robi wrażenie. Nie zdarzyło mi się nigdy nawet drobne spowolnienie. Ba – telefon sam czasem podpowiada, żeby go może zrestartować, bo już długo jest włączony.

Pamiętacie, jak pisałem o Samsungu Note 8, że to smartfon prawie kompletny? W przypadku LG V30 zwrotu „prawie” nie zamierzam używać. Znalazłem smartfonowego Graala.