Het Uiltje Apfelstrudel Doppelbock – Jak ciastko z McDonalda

Po latach picia niesłusznie określanych mianem piwa korpo-szczochów czerpię niewysłowioną radość z próbowania wywarów, które choć technicznie piwem są, w smaku i zapachu kompletnie go nie przypominają. Niesamowita sprawa, że w – wiem, zgrubnie – taki sposób jak napój, po którym chce się Rz, można zrobić coś, co atakuje nas niesamowitą feerią smaków i zapachów. Coś, co pijąc z zamkniętymi oczami moglibyśmy wziąć za… ciastko.

Szalony orzeł bardzo dużo może

Nie do końca wiem, co za ptaszor wpadł na logo holenderskiego browaru Het Uiltje, ale mnie to na orła wygląda. Chyba nie do końca trzeźwego, a na pewno łakomego, patrząc na etykietę bohatera dzisiejszego tekstu ;), który jak powalony wpycha sobie do dzioba… ciastko jabłkowe. Dokładnie rzecz biorąc strudel.

Od momentu, gdy ktoś udostępnił na Jepiwce wpis Holendrów o tym, że uwarzyli dubeltowego koźlaka o smaku szarlotki (wiem, strudla, ale dla mnie to to samo), wiedziałem, że muszę go wypić. #TeamSłodyczka mógłbym nosić na swoim rodowym herbie (gdybym go miał), a piwo warzone z jabłkami, wanilią i cynamonem? Toż to brzmi kosmicznie!

I tak też smakuje, choć zacznę jak zwykle od zapachu, ten bowiem nie obiecuje aż takich wodotrysków. Ostatnio coś mam ze zmysłem zapachu – nie wiem, czy to wina zimy i generalnie cieknącego nosa – i w ogóle czuję mało. W tym przypadku przede wszystkim dominującą acz subtelną zbożową słodowość i rozpychające się dość brutalnie jabłka. Ale gdy do głosu dojdzie zmysł smaku…

…to naprawdę okazuje się być niesamowity trunek. Nie wiadomo, ile to ma BLG, ale już przy pierwszym łyku miałem wrażenie, że wylewam sobie na język nadzienie z ciastka z McDonalda. W każdym aspekcie: gęstości, tekstury, parujących soczystych jabłek, cynamonu i wanilii, z delikatnym akcentem ciepłego. No ja pi****lę, to naprawdę smakuje jak ten cholerny apfelstrudel! Co więcej, nie jest ulepkowo słodko. Jak najbardziej <3 #TeamSłodyczka, ale nie do porzygu, bardzo fajnie zbalansowane. Jedno z bardziej wyjątkowych i ciekawych piw, jak piłem w ostatnich miesiącach. I cholernie zdradliwe – nie powiedziałbym, że ma 11% alkoholu. Nie chcę „bardzo”, bo to jednak specyficzny wywar, ale na pewno warto spróbować (chyba, że jesteście hardkorowymi hopheadami 😉 ).

Piwa z Het Uiltje (choć Strudla już chyba nie 🙁 ) i mnóstwo innych pyszności z całego świata zawsze znajdziecie w stołecznym Piwomaniaku.