Barlow Sorbus – fajnie, że jesteś, i tak cię nie wypiję

Nie znam się na marketingu. Serio serio. Ja prosty beergeek jestem, a jako, że mam bloga i ktoś go czyta, to czasami się powymądrzać mogę. Tak z punktu widzenia najzwyklejszego klienta, który po prostu chciałby się napić piwa. No chyba, że to Barlow Sorbus, czy inny wypas od Kormorana. Wtedy mogę o tym zapomnieć.

Kupić? Chyba śnisz…

Pamiętacie mój zeszłoroczny tekst o Imperium Prunum? Chyba najbardziej agresywny i pełen jadu w historii bloga (będzie lepszy, ale to dopiero po – jak zakładam – sprawie sądowej z tour operatorem, który spieprzył nam wakacje). Przez ten rok w moim podejściu trochę się zmieniło, już nie zirytuję się niedostępnością byle piwa. Szkoda, że to chyba jedyne co przez ten czas uległo zmianie w tym zakresie…

Nie ukrywam, że zajarałem się jak Anakin na Mustafar, jak zobaczyłem, że Kormoran wydaje leżakowane przeszło rok Barley Wine. Uwielbiam wysoko ekstraktywne piwesia, a tu 26 BLG, co prawda z tą cholerną jarzębiną, która zamordowała podstawową wersję Łódź&Młyn od Piwoteki i DeMolena, ale kurde, przecież mówimy o ludziach, którzy wypuścili genialne (w pierwszej warce) Imperium Prunum! Co do drugiego nie wiem, bo nie dało się kupić. Tak samo jak Barlow Sorbusa.

Poszło na Allegro

– A, to? Panie, to z godzinę na półkach było tylko. Po 20 złotych. Koledzy od razu wszystko wzięli i na Allegro po stówie wystawili – usłyszałem od pana w stołecznym Makro przy Al. Jerozolimskich.

„Zapraszamy po Barlow Sorbus (…) Uwaga! Nie prowadzimy rezerwacji na to piwo.”; 3 godziny później: „I finał: Barley Sorbus zostały wyprzedane.” – to fanpage PIWOmaniaKa.

A na przeciwnym biegunie czytam niekoniecznie pochlebne (jak na ten hype i cenę) oceny na Untappd i zdjęcia przypominające jakby ktoś do szkła wlał błoto z kałuży – well, jedno i drugie niekoniecznie zachęca, prawda?

Jakieś kompletne szaleństwo… Browar nie do końca wyciągnął nauczkę z ogólnej z**by w branży po „Akcji Prunum” (odnoszę wrażenie, że spory odsetek Sorbusów wylądował w Makro), a przede wszystkim sztucznie podkręcił hype i cenę dla piwa, które – jak domniemuję po ocenach i opiniach – jest po prostu… zwykłe. Nie wątpię, że smaczne, Kormoran słabych piw nie robi, ale nie sądzę, by było warte tego, by się o nie zabijać, lecieć biegiem do sklepu, zapisywać w społeczną kolejkę, czy płacić stówę na Allegro.

Zamiast sztucznego marketingu, dętego hype’u i użycia reguły niedostępności, ja bym poprosił po prostu dobre piwo. Za Barlow Sorbus podziękuję, za tę kasę wolę Samca.