Mój piwny rok 2017

Długo mnie nie było. Jakoś tak ogólnie od pewnego czasu oddechu potrzebuję. A jako, że akurat skończył się rok, dziś mogę na spokojnie, podobnie jak rok temu, podsumować poprzednie 365 dni w kwestiach piwnych. Tak więc ponownie parę kategorii, które sobie wytypowałem, bardziej krótko, hasłowo.

Wypitych piw: 400+2 miody. Dla tych, którym teraz oczy wyszły z orbit – nie wiem, czy 1/4 tych piw to 0,5. Tak to głównie 0,33 plus sporo sampli.

Najlepsze piwo – PL: Samiec Alfa 2016 (aka. batch 2). Tak, wiem, że jestem w kontrze do wszystkich, którzy b2 stawiają na końcu. Trudno. Dla mnie genialne. A jednym z runner-upów jest b3 Laphroaig BA. Najlepsze piwo z torfowym BA jakie piłem. Bliskie geniuszu.

Najlepsze piwo – zagranica: Evil Twin rządzi. Even More Jesus i kooperacyjne Evil Smoosh z SØLE Artisan Ales. Wiem, że noty na Untappd się rozbiegają nieco, ale EMJ oczarował mnie potęgą czekolady, likieru i kawy, podczas gdy Smoosh to piwo mleczno-śmietankowe, truskawki, rabarbar, słodycz, gęstość jak z miąższem. Kosmos. Wyróżnienie dla Anagramu z Omnipollo.

Najgorsze piwo – PL: Fest Buba Whisky BA. Ależ ja się nastawiałem na pyszne piwo na jesiennym WFP. A dostałem sok z zielonego jabłka.

Najgorsze piwo – zagranica: A Kartársnő z węgierskiego Reketye Brewing Co. Rzygi aged. Albo ktoś do kadzi narzygał? Obrzydliwe.

Comeback browar of the year: Piwojad! Zasrali sobie u mnie Sir Barleyem, odrobili oboma Smoothies.

Najgorszy browar: Nie ma „nagrody”. Jeśli wiedziałem, że jakiś jest słaby, to go po prostu omijałem.

Największe zaskoczenie: Wymrażanki ze Spółdzielczego. Zaskoczenie, ciekawe smaki, genialne etykiety, sztosy wcale nie muszą być drogie 🙂

Debiut roku: Rockmill. Wiem, że technicznie to zdaje się w 2016 zaczęli, ale dla mnie to 2017.

Wydarzenie roku: Tylko jedno. One. More. Beer. Festival. Szkoda, że mnie nie było.

A Wy, zgadzacie się ze mną, czy niekoniecznie? A jeśli nie, to jakie są Wasze opinie?

Graphics: 2018 Happy Brew Year badge from Untappd