iPhone X – następna wielka rzecz, następna droga rzecz

W sumie to wiecie, że nie przepadam za iPhone’ami, prawda? Dla wielu z Was to wystarczy, bo uznać, że wszystko co poniżej jest bez sensu, bo hejter pisze i w ogóle 🙂 Choć z drugiej strony, zanim tak pomyślicie, przypomnijcie sobie choćby to, co napisałem o iPhone’ie 7 🙂 Nic więc dziwnego, że byłem bardzo ciekaw, jak spodoba mi się iPhone X. Tym bardziej, że na ten telefon czekali nie tylko zapamiętali fan… przepraszam, wyznawcy (pun intended) Apple’a. To miał być „ten” smartfon. Kolejne „Next Big Thing”, wydane dziesięć lat po premierze pierwszego – jak dla mnie słabiutkiego – telefonu z jabłkiem w logo..

Na cholerę ten „notch”?

Już biorąc ten smartfon w rękę, czuć, że klasa iPhone X to nie tylko chora (ponad 5,5k PLN za wersję 256 GB!) cena, ale też kapitalna jakość wykonania. Z tego akurat w Cupertino są znani i w tej materii nawet w stadium najwyższej ironii nie miałem nigdy uwag. Jako fan wąziutkich ramek muszę „Iksa” szanować, choć nie mam pojęcie na cholerę komu ten cały „notch”? Naprawdę nie dało się zrobić dobrego telefonu bez tego idiotycznego cycka na górze? Gdy poszerzę np. film z Youtube’a na cały ekran to cholerstwo zasłania mi kawałek. Można się przyzwyczaić? Jasne, że można, tylko po co? LG G6/V30, Samsung S8/Note 8, czy Mate 10 Pro to przykłady na to, że da się umieścić wszystkie czujniki tak, by nie robić ze smartfona dziwaka.

Generalnie jednak jest klasa. Nie przesadza mi nawet spora masa – po urządzeniu czuć elitarność, całe to szkło naokoło, idealne spasowanie, wszystko na swoim miejscu – naprawdę miodnie. Choć nie do końca, czepnę się jeszcze aparatu, a w zasadzie jego umiejscowienia. Skoro już musi wystawać, niech chociaż wystaje na środku! Ja jestem „man of symmetry” i wywołuje to we mnie dysonans.

iPhone X, czyli nie ma TouchID

Czytałem w sieci, że wielu fanom Apple przeszkadza brak czytnika odcisków palców. Ja, jako nieprzyzwyczajony do wyrobów z Cupertino, podszedłem do sprawy z otwartym umysłem i… polubiłem Face Unlock! Na początku trzeba poświęcić chwilę na skanowanie twarzy, ale potem – well, to po prostu działa. Nie szybciej, niż przy dobrych czytnikach odcisków, ale zdecydowanie akceptowalnie. Nieważne, czy wyszedłem z wanny, czy dopiero wstałem, czy założyłem czapkę, czy szalik – działa i tyle. Gdy podnosiłem telefon, wybudzał go akcelerometr, a po chwili ikona kłódki z zamkniętej zmieniała się na otwartą. Błędy? Może z pięć razy podczas dwóch tygodni musiałem wbijać PIN, a przy instalacji aplikacji ani razu.

Nieco inaczej wygląda też zarządzanie otwartymi aplikacjami – w sumie ciężko wcisnąć przycisk, skoro go nie ma. Wystarczy jednak po prostu przesunąć w bok palcem na dolnej części ekranu, by przenieść się do kolejnej z otwartych aplikacji, zaś jeśli chcemy zobaczyć wszystkie – przesuwamy palec od dołu na środek ekranu. Faktycznie intuicyjne.

Lagi? A co to są lagi?

W sumie to z poziomu ekranu otwartych aplikacji można je pozamykać, ale iPhone X, jak każdy inny iPhone, po prostu tego nie potrzebuje. I tego jabłczanym zazdroszczę. U nich nie ma czegoś takiego jak lagi, czy przycinki. To po prostu działa. Tak samo jak bateria o dziwnej pojemności 2716 miliamperogodzin, która w Androidowej konkurencji wywołuje wybuch śmiechu, a tutaj bez problemów wystarcza do końca dnia, a na upartego nawet do południa podczas kolejnej doby.

Co jeszcze? Bardzo wyraźnie grający i głośny głośnik, no i oczywiście wychwalane pod niebiosa aparaty. Czy są lepsze od innych topowych smartfonów? Ja się nie znam, ja nie wiem, ja nie jestem jakimś artystą, dla mnie smartfon to taka idiotenkamera i tyle. Czy są ładne? No są, jasna sprawa – kolory idealne, nie ma szumów, artefaktów, ostrość ustawia się błyskawicznie, w nocy też jest świetnie, a nowe tryby oświetlenia zdjęć portretowych… Hmmm, są. Mnie selfie nigdy nie bawiły, wygląda to ładnie, ale dla mnie to wciąż ciekawostka. Ekran Super AMOLED 19.5:9 wygląda obłędnie, ale czy „odsadza” inne czołowe? No dobra, żaden inny telefon nie wygląda, jakby miał wyrazisty ekran… naklejony na wierzchu.

Panie, kto to kupi?

Ja nie. Nie to, żeby mi się nie podobał, iPhone X to genialny telefon, absolutny światowy top. Jak dla mnie jest jednak przede wszystkim za drogi, a po drugie – ma iOSa. Dla regularnych użytkowników urządzeń Apple’a, dysponujących ogromną kasą – to absolutny „must have”. Ja uważam, że w sytuacji, gdy za te pieniądze mogę kupić dwa LG V30, nie ma o czym mówić. Nawet dla tak dobrego telefonu.